Patrzysz na wypowiedzi znalezione dla słów: za oknem pada deszcz
Wiadomość
  A gdzie... ?

Wyobraz sobie ze mamy dzis brzydka pogode, pada deszcz,
burza, za oknami ciemno mimo ze dzień. Wiec jaki lubisz
teraz temat


ja mam ladna pogode, musze jeszcze isc do sklepu i jechac do
krakowa, nie mam czasu sie zastanawiac o czym chcialabym
podyskutowac, wiesz, ja nie mysle nad tym o czym chce gadac, to
samo wychodzi, i wtedy albo mnie to interesuje albo nie :

 
  wine i WPKontakt

| co oferuje WPK ? no jak dla mnie to przede wszystkim 3in1 - czyli
| jabbera WP, GG i ICQ w jednolitym i ergonomicznym interfejsie.
| Nie mogę ścierpieć programów, które do każdej rozmowy otwierają nowe
| okno - zresztą jak ktoś używa Mozilli, Opery lub np. MyIE będzie
| wiedział o co mi chodzi.

Gaim


dzięki - przetestuję (próbowałem kiedyś pod windows ale padał jak deszcz
dziś z rana)

  ponury dzien..

Prawda na naukę lepsza taka od upału... ale w takie ponure dni to się
wstawać nie chce a co dopiero do nauki się zabierać :-(


to prawda...ale przesylam pozytywne i motywujace fluidy:o)...no i trzymam
kciuki...

Wiosna jest cudowną, porą roku, jak dla mnie taką akurat, nie za ciepło,
ale
i nie zimno ;-)  Jeszcze jakieś trzy miesiące....i przyjdzie wiosna na
całego, będzie można rower wyciągnąć z garażu... na długie spacery z psem
pochodzić...tak będzie fajnie, ale na razie jest zima, plucha i sesja...


juz na prawde nie dlugo...rower, rolki...mmmm...ognisko mozna rozpalic z
grillem (chociaz ostatnio przy -20 rozpalalam ze znajomymi;o)...moje pieski
uwielbiaja dlugie spacery, natomiast kiedy pada deszcz to tylko sik
iiiii...do domu...nie ma mowy o przejsciu 5 metrow..

Zima bez śniegu to nie zima tylko jesień, paskudna jesień, jesień
wpędzająca
w depresje...


taaaaak dokladnie...ale milusi, puszystey sniezek to nawet moje pieski
lubia...ale dajcie spokuj...to co sie teraz dzieje za oknem (zalezy
oczywiscie gdzie kto mieszka...)to porazka...nie ma mowy o spacerze...

Możesz pojechać sama i poznać nowych ludzi na miejscu ;-)


wiesz...moze i masz racje;o)...

  ponury dzien..

Siedzę sobie przed kompem za oknem delikatnie opadające płatki śnigu
powolibez pośpiechu wprowadzają bardzo hym refleksyjny nastrój, z kompa
dobiegają do mych uszu dźwięki starej celtyckiej muzyki powolne i
romantyczne brzmienia zima jest piękna i tyle. Kocham melancholię mam
wtedy
czas aby zastanowić się nad tym i owym.


ok...ja tez lubie zime...padajacy puchaty sniezek...mmmm...wypas...ale
pluuuuchaaa...takie nie wiadomo co?!...masakra...deszcz przy temperaturze 2
stopnie...brrrr...nie...tego nie lubie...nawet nie mozna pojcs na
spacer...pozdrawiam rowniez;o)

 
  Czy tylko pierwsza kradzież tak wkurza???
| A teraz pora na pytania:
| - czy takie owiewki są przydatne?? Bo w zimie nie miałem okazji
| sprawdzić...
| - ile taka przyjemność kosztuje??

Calkiem przydatne, szczegolnie jesienia i wiosna gdy poda i paruja szyby,
wtedy przyda sie uchylic czasem okno - by nie parowalo, a bez owiewek deszcz
pada na tapicerke przy oknie. I czasem zacina na ludzi.
Koszt owiewek to wg ASO 49zł

  Wiersz
Ten oto smialek, KOMINEK, wstukal kilka literek w tej kolejnosci:

Gdy noc zapada
a deszcz za oknem nie pada
Niech ktos mi otuchy doda
wszak sam sobie nie zrobie loda
Wiersz ten smutny bedzie
bo dookola cisza wszedzie
A w ciszy smutek panuje
chyba monitor opluje


W srodku nocy, w ciszy smutnej
Twoje serce tak okrutne
Pragnie kochac, uczuc laknie
Tej dziewczyny delikatnej

Ona sennym jest marzeniem
Ona lekka jak westchnienie
Chcesz ja zlapac - niemozliwe
Twoje serce nieszczesliwe

  dożynki (ot, ntg)

"Nie ma to jak czad i wszyscy razem,
Nie ma to jak czad i impreza na full..."

a teraz:

"Hey! Hey! Hey sokoły!" ;-

Jeszcze z pięć razy "Maja hi, maja ha" i będę spokojniejsza ;-
Uroki wsi.


załatwiłaś mnie, rozłożyło mnie na łopatki
ja tutaj wykręcam się od jasnogórskich, olewam dzisiejsze gminne(tak
jak u ciebie - prawie pod oknem), a tutaj taki temat na grupie :(
jest taki czas w roku kiedy przed dożynkami nigdzie nie można się
schować :(
;)))

Uchyliłam jeno luft a mam wrażenie, jakby "amfiteatr" z perkusistami był u
mnie na podwórku ;-Nawet Metallicą nie idzie zagłuszyć!


słuchawki pomagają

Chwilami myślę- fajne takie wiejskie klimaty, poszłabym do ludzi, albo co...


tja. urocze, ale bez przesady :)

Echh... dobrze jest!


nio, przy końcu padał deszcz i pognał do domu tłatajstwo :)

Enkel

  pytanie

A tu w sumie lepiej, że jest jakiś ruch... takie moje zdanie jest...


ano lepiej, zawsze mozna troche sie oddolowac, o ile to jest w ogole teraz m
ozliwe, no ale wiecie o co mi chodzi....

ale z drugiej strony to świadczy o tym że koleżanki są częściej
smutne od kolegów...  a tak przecież byc nie musi...


a moze koledzy nie chca sie przyznawac do smutku? albo po prostu takie czasy
nastały....

| gdy burze duze
| nikt nie jest wesoly ;)

nierozumiem, przecież burza jest jednym z moich ulubionych 'zjawisk
pogodowych' (ale mi się powiediało) a pozatym przyważnie jak jest
burza to i deszcz pada a wtedy to juz jest wogóle na maxa
atmosfera...


 moim tez, szczegolnie jak krople deszczu tak mocno uderzaja o parapet, wiej
e wiatr, za oknem huka i grzmi, jakby byl dzien ostateczny... wtedy tylko za
palic swiece, wlaczyc cos dolujacego i czekac....

--
Nyarlath


Martinia

  pytanie

| A tu w sumie lepiej, że jest jakiś ruch... takie moje zdanie
jest...

ano lepiej, zawsze mozna troche sie oddolowac, o ile to jest w
ogole teraz m
ozliwe, no ale wiecie o co mi chodzi....


Ale po co się oddołowywać (tak na marginesie: ciekawe stwierdzenie -
oddołowywać) I tak nie jest dobrze... jest jesień, nic się nie
układa tak jak powinno, niedługo egzaminy, oceny beznadziejne, nie
ma sie momentami do kogo odezwać, browar coraz droższy, na dworze
coraz zminiej i po co się oddołowywać jak i tak nie będzie lepiej
tylko cicha muzyka gra...

| ale z drugiej strony to świadczy o tym że koleżanki są częściej
| smutne od kolegów...  a tak przecież byc nie musi...

a moze koledzy nie chca sie przyznawac do smutku? albo po prostu
takie czasy
nastały....


e tam... nie sądze...

| nierozumiem, przecież burza jest jednym z moich ulubionych
'zjawisk
| pogodowych' (ale mi się powiediało) a pozatym przyważnie jak
jest
| burza to i deszcz pada a wtedy to juz jest wogóle na maxa
| atmosfera...

 moim tez, szczegolnie jak krople deszczu tak mocno uderzaja o
parapet, wiej
e wiatr, za oknem huka i grzmi, jakby byl dzien ostateczny...
wtedy tylko za
palic swiece, wlaczyc cos dolujacego i czekac....


a w głośniku cicho gra muzyka...

  Ale Leje


Co za czasy, chyba powinien pruszyc gesty snieg, a nie padac dzysty
deszcz?
Ide...zrobic sobie goraca kawe i zagryzc czyms slodkim.


hehe. Och wielki mistrzu. Gdyby nie ty, to bym nie wiedział, że deszcz pada.
Okno mam od siebie 0,75 m !
  Ale Leje


| Co za czasy, chyba powinien pruszyc gesty snieg, a nie padac dzysty
| deszcz?
| Ide...zrobic sobie goraca kawe i zagryzc czyms slodkim.

hehe. Och wielki mistrzu. Gdyby nie ty, to bym nie wiedział, że deszcz
pada.
Okno mam od siebie 0,75 m !


 Windows XP to tez okno.....i tez mozesz miec je od siebie 0,75m

  Ale Leje

| Popatrcie tylko za okno......jasna cholera
| Co za czasy, chyba powinien pruszyc gesty snieg, a nie padac dzysty
| deszcz?
| Ide...zrobic sobie goraca kawe i zagryzc czyms slodkim.

| hehe. Och wielki mistrzu. Gdyby nie ty, to bym nie wiedział, że deszcz
| pada.
| Okno mam od siebie 0,75 m !

"Powiedz mi gdzie mieszkasz, a podam Twój adres" :


Po co:

  Okna w Opolu, wymiana
Nie wiem kto wygral przetarg (a szkoda :/) na wymiane okien w I LO, ale
za takie okna powinni pakowac do wiezienia na dlugie lata...:
- uszczelki wisza z okna jak luzne gazie na d*pie
- klamki lataja jak sztuczna szczeka mojej babi
- okna sie nie domykaja, a jak juz sie zamkna to z trudem
- jak pada deszcz to woda tryska przez zamkniete okna
Po prostu kaszana, chetnie przytoczylbym mysl bylego Prof. tej szkoly
(Edmunda K. - Historyka - kto zna troche szkole wie o kogo chodzi) ale
wole tego glosno nie mowic, bo pozniej powiedza ze mam jakies
uprzedzenia do niektorych narodow :]

Pozdrawiam
Michał

  Deszcz. Ptaszek.

Anna Izabela писаН(а):

| Lubię deszcz. Niech pada, a ja postoję w oknie z kawą w ręku.
| Wczoraj widziałam całkiem czarnego ptaszka z żółtym dzióbkiem.

kos :-)

Nie.
Bardzo Ładny Kos
;P)


bo kosy to Bardzo Ladne Ptaki. :-)

  Raport na 19.10.2002r

Raport Meteo!!!
Prognoza dla Stolicy!

temp. min.: 1oC
temp. max.: 7oC
ciśnienie: 992 hPa
opad deszczu: 5 mm
wiatr: 21 km/h
zachmurzenie: duże


Pewnie tak bedzie, ale teraz w Warszawie jest calkiem ladna pogoda, nie
pada, a za oknem swieci sloneczko...;)

Almar

  Raport na 19.10.2002r
Użytkownik Almar

| | Raport Meteo!!!
| | zachmurzenie: duże

| Pewnie tak bedzie, ale teraz w Warszawie jest calkiem ladna
pogoda, nie
| pada, a za oknem swieci sloneczko...;)

| To chyba jednak rzeczywiście przejściowe, bo większość serwisów
meteo
| informuje
| o deszczu w Stolycy, no chyba, że wszystkie się mylą ;)))

Nadal nie pada, pogoda calkiem przyzwoita, w przeciwienstwie do
prognozy....;)


No serwisy się nie myliły. ;o) Ok 17-tej zmokłam jak pies bo urwała
się chmura i nik nie chciał jej przyszyć. ;o)))

  późne myśli...

---
gdy późno to grzeją latarnie wspomnień
zbyt cichych
ich blaski
odeszły już w szare pokoje
gdzie czasem ukrywam swe twarze

późno -
a dłoń twoja nieobecna

tak chciałam już zasnąć
nie
nie
nie mogą zasypiać bez ciepła

późno -
jesteś i będziesz
ciemno i cicho

mogłabym
tak
tak
mogłabym
już tak zawsze
już tak do końca
czuć ciepło twoich dłoni
by wreszcie
sama nie zasypiać

tak
tak
mogłabym
kochać cię
za nic
---
gabcia


Z powodu Twojego wiersza wpadłem w podły nastrój.
Lepiej nieraz sobie czegoś tam nie uświadamiać,
lepiej nie rozpamiętywać. Życie jest, jakie jest.
I do tego jeszcze za oknem jest pochmurno, deszcz
wisi w powietrzu i zimno (co za wiosna!).
Szczególnie ruszyły mnie słowa 'kochać cię za nic'.
Tęsknię do tego.
No, tak, zaczęło padać. Ładny listopad tej wiosny.
Pozdrawiam z zziębniętego miasta,

  <><><><><>

<<<<<
za oknem jest cieplo
i pada deszcz
a my
przenikamy ciemnosc nocna lampką
z nogami podwinietymi pod brodę
w bawelnianej pizamie w paski...

...i szeptem, szeptem
bo to Ksiega Mądrości.


czytamy naszą samotność

a.

  <><><><><>

<<<<<

za oknem jest cieplo
i pada deszcz
a my
przenikamy ciemnosc nocna lampką
z nogami podwinietymi pod brodę
w bawelnianej pizamie w paski...

...i szeptem, szeptem
bo to Ksiega Mądrości.


  właśnie brak tu końcówki, asasello dopisał i może być, wiersz rozwija
skrzydłą a potem pada na pysk.
Pozdrawiam
S.

  <><><><><>
podoba mi się.

przeczytaj go sobie w ogóle bez końcówki, jakby ona nie istniała, wydaje mi
się
wtedy lepszy, właśnie krótki, tajemniczy,
psuje się tam to z tą Księgą Mądrości bo wyrażenie tu ni przypiął ni
przyłatał,
jednak myśl dobra

pozdrawiam

cecko

<<<<<

za oknem jest cieplo
i pada deszcz
a my
przenikamy ciemnosc nocna lampką
z nogami podwinietymi pod brodę
w bawelnianej pizamie w paski...

...i szeptem, szeptem
bo to Ksiega Mądrości.


  *** (haiku)

makan:

| deszcz wiosenny znów pada, od jutra drugi kwartał, przyszłość nadal
zakryta, a
| okna wciąż nie umyte ;-) ...

| ***

| krople Nowego Roku
| rozmyte na szybach
| znaki zapytania

| Magda

Magdo, nie trąb tak, że to (haiku).
zostaw toto swoim czytelnikom.
może oni "zatrąbią"?


Widzisz, Jerzy, to był taki mały test p.t. - "uderz w stół ..."  no cóż ..
niestety skuteczny ...

daj tez swoim wierszo_-niewierszom mówić w swoim imieniu
bez "wprowadzeń".


i tu też manewr "marketingowy" ... czyli próba nawiązania kontaktu słowno-
logicznego z użytkownikami php ... jak do tej pory tylko jedna osoba pokazała
mi swą ludzką, nie tylko poetycką twarz ...

A "haiku" - z Twoich słówek-  to może być takie:

 Â 
* * *

od jutra drugi kwartał -
a okna wciąż nie umyte

--

;-) Jerz (pozdrawia)


Dziękuję bardzo za komentarz i rady :-). Pozdrawiam wiosennie zza nieumytych
okien duszy ...
Magda

  aster

aster

pożegnalne zmrużenie wilgotnych rzęs
wtulenie twarzy w bukiet
większy niż

odcięcie drzwiami
w codzienny
brak pretekstu do hodowania astrów
zaraz obok kuchennego tymianku

to nie jest moje velorio
miałam po drodze

macierzanka


- Tato? Czemu go nie ma?
Mój synek, jak zwykle gdy robię śniadanie, siedzi obok na szafce i
wyjada z doniczki szczypiorek. Zastygam na krótki moment z nożem na
kromce chleba.
- Miał coś ważnego do załatwienia, ale niedługo wróci.
- A nie będzie się gniewał, że dostałem jego pióro?
- Nie, Jasiu.
Za oknem taka sama kamienica. I deszcz pada ciągle tak samo, a
jaskółki jak zwykle mokną na antenach. Pilnuję, by herbata nie ostygła.

.

  aster

| aster

- Tato? Czemu go nie ma?
Mój synek, jak zwykle gdy robię śniadanie, siedzi obok na szafce i
wyjada z doniczki szczypiorek. Zastygam na krótki moment z nożem na
kromce chleba.
- Miał coś ważnego do załatwienia, ale niedługo wróci.
- A nie będzie się gniewał, że dostałem jego pióro?
- Nie, Jasiu.
Za oknem taka sama kamienica. I deszcz pada ciągle tak samo, a
jaskółki jak zwykle mokną na antenach. Pilnuję, by herbata nie ostygła.


To jest jeden z tych komentarzy, dla których warto pisać. Poezja "takich
samych kamienic" i robienia czegoś "jak zwykle", w najlepszym znaczeniu tego
zwrotu.
A herbaty pilnujmy wszyscy. Zima idzie.

Dziękuję, Jacku.
m.

  Po pracy

Krzyczymy do siebie
wołamy
patrząc milcząco nawzajem
w zmęczone oczy

Pędzimy
stojąc w miejscu
walczymy z żelaznym uściskiem
minut

Mam prawo
do twoich drżących rąk
mam prawo
do żarliwych wyznań

Czekam
na miękką chwilę
między muszę a chcę

Pielęgnuję dla ciebie
uśmiech
na butelkowym szkle
wieczoru

KasiaKam


kiedy juz sie doczekam
poloza sie miedzy nami cienie
jeden bedzie cieniem lagodnym
a drugi cien-szaleniec

kiedy juz uslysysz
a kiedy ja juz powiem
deszcz bedzie padal za oknem
slowa beda ... porzadne

tylko nieporzadek na stole

t.nieczynska

Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Share what you know. Learn what you don't.

  Dziś wieczorem
Dziś wieczorem

A kiedy przyjdę do ciebie
rozdzielą nas dwa metry
koniecznych konwenansów

Będzie jak należy
miło i zabawnie
ciekawie i inspirująco

W świetle lampy będą się
nadaramnie iskrzyć
bąbelki szampana

Za oknem
będzie niepotrzebnie
padał deszcz

Intymności
ile dusza zapragnie

Odwieczne rekwizyty
jak na zawołanie

Moja skóra
pod obowiązkową sukienką
będzie na próżno gładka

Będę tuż obok

na niewyciągnięcie
ręki

  Dziś wieczorem

Dziś wieczorem

A kiedy przyjdę do ciebie
rozdzielą nas dwa metry
koniecznych konwenansów

Będzie jak należy
miło i zabawnie
ciekawie i inspirująco

W świetle lampy będą się
nadaramnie iskrzyć
bąbelki szampana

Za oknem
będzie niepotrzebnie
padał deszcz

Intymności
ile dusza zapragnie

Odwieczne rekwizyty
jak na zawołanie

Moja skóra
pod obowiązkową sukienką
będzie na próżno gładka

Będę tuż obok

na niewyciągnięcie
ręki

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


AnnoDoroto, otóż to jest dobre.
Jest oczywiście parę potknięć:
1. pierwsza zwrotka - niepotrzebne emfaza od "A",
2. druga zwrotka - cztery przymiotniki po sobie,
3. trzecia zwrotka - zamiast:
W świetle lampy będą się
nadaramnie iskrzyć
bąbelki szampana;


może tak:
W świetle lampy
nadaremnie będą się iskrzyć
bąbelki szampana.
Ogólnie: kobieco, delikatnie, zacisznie, z błyskotliwą puentą.
Pozd.
Nobody

  [dom...]

       dom mojej mamy
       pachnie makowcem
       wciąż przeciąga się kot
       który gdzieś przepadł na zawsze
       jak tato

       na stole śmieją się zielone gałązki
       wykradzione szpakom z parku
       a sufit mruży szelmowsko
       w rogu błękitne oko i

       w domu mojej mamy
       kwitnie łąka gdzie śniłem
       śniłem i śniłem
       za oknem nigdy nie padał deszcz
       a jeśli rano błyszczało kałużami
       to moja mama zaparzała w nich konwaliowe polany

       w domu mojej mamy
       wszystko tęskni do mnie
       czeka tak intensywnie aż
       jestem coraz bardziej bezdomny
       jak tato

  [dom...]

      dom mojej mamy
      pachnie makowcem
      wciąż przeciąga się kot
      który gdzieś przepadł na zawsze
      jak tato

      na stole śmieją się zielone gałązki
      wykradzione szpakom z parku
      a sufit mruży szelmowsko
      w rogu błękitne oko i

      w domu mojej mamy
      kwitnie łąka gdzie śniłem
      śniłem i śniłem
      za oknem nigdy nie padał deszcz
      a jeśli rano błyszczało kałużami
      to moja mama zaparzała w nich konwaliowe polany

      w domu mojej mamy
      wszystko tęskni do mnie
      czeka tak intensywnie aż
      jestem coraz bardziej bezdomny
      jak tato


Baardzo nostalgiczny. Każdego w końcu dopada taki nastrój i poczucie..
bezdomności.
Pozdrawiam
I.

  [dom...]

       dom mojej mamy
       pachnie makowcem
       wciąż przeciąga się kot
       który gdzieś przepadł na zawsze
       jak tato

       na stole śmieją się zielone gałązki
       wykradzione szpakom z parku
       a sufit mruży szelmowsko
       w rogu błękitne oko i

       w domu mojej mamy
       kwitnie łąka gdzie śniłem
       śniłem i śniłem
       za oknem nigdy nie padał deszcz
       a jeśli rano błyszczało kałużami
       to moja mama zaparzała w nich konwaliowe polany

       w domu mojej mamy
       wszystko tęskni do mnie
       czeka tak intensywnie aż
       jestem coraz bardziej bezdomny
       jak tato


Pan poeta...imb.

  deszcz

| deszcz

| spływam powoli po oknie
| wsiąkam w skórę bloku

| kiedy zaświeci słońce
| wyparuję i odlecę do nieba

| i nikt nie uwierzy
| że stałem się aniołem

No i co dalej?

Pozdrawiam
Dariusz Bilski

Teatr Imienia Rozy Van Der Blaast
www.pdi.net/~blaast


Dalej jest zawsze to samo.
Najpierw pada descz. Później świeci słońce. Deszcz paruje
i zamienia się w chmurę. Z chmury pada deszcz ... itp. itd.
I w ten sposób strywializowałem swój własny wiersz.
Za co wszystkich przepraszam.

Pozdrawiam
DarekS

  Deszcz wiosenny
Czytałam ten wiersz, jak zwykłą relację
aż tu nagle wciągnięte przez niebo ptaki
/nagła odpowiedż na na pytanie: gdzie one właściwie są, gdy pada deszcz?/
i melancholia sprzed Twojego okna /przemoczona do cna na dodatek/
zamieniła tę relację w poezję.

Pozdrawiam
Grazyna

Deszcz wiosenny


[...]
Srebrzystoszare niebo
Wciągnęło gdzieś wszystkie ptaki
Pozostawiając jedno, czarne pióro
I tylko naprzeciw mego okna,
Na rozkołysanej gałęzi usiadła
Przemoczona do cna
Melancholia...


  jak kamień - z poprawnym kodowaniem

:- jak kamień -
:
[...]
:
:    Stanąć tak i marznąć, być jak kamień.

Pierwszy raz "byc jak kamien" zrozumialam inaczej niz byc nieczulym. I
wreszcie nie pomyslalam cytatu "czemu stworzyles mnie na niepodobienstwo
twardych kamieni" (H.P.)

nowy obraz. Zupelnie nowa metafora, ktora byc moze bedzie nawet zmiana
punktu widzenia? Wniesc cos w zycie innych, to chyba duzy sukces dla wiersza
(autora:-)
Byc jednym ze sniegiem, z wilgotnoscia deszczu, z niebem. Zostac i byc.
Takie pragnienie zupelnie inne. Pieknie przekazana tesknota. Do natury, do
przyrody prawdziwej, do prawdziwszego czucia.
Pewnie na moje wiersza odebranie ma wplyw to artretyczne drzewo
przygniecione biela, i zamarle w bezruchu (przez dwa utwory) ptaki.
Na pewno jednak wdzieczna jestem a_r za rozbudzenie ciekawosci
analityczno-porownawczej. Ty tez powinienes.
Ach, bylabym zapomniala... W pierwszej czesci zastosowales dosc karkolomny
szyk wyrazow. Od poczatku czytalam odwrotnie "tego dnia przestal padac
deszcz", chociaz ladnie brzmialoby "tego dnia deszcz przestal padac powoli"
tyle, ze wtedy trzeba by postawic przecinek (konsekwentnie) przed "zmilkly",
mam watpliwosci co do slowa powoli. Bo tak ladnie, i tak wcale nie gorzej,
ale.

:    Tego dnia deszcz przestał padać
:    powoli zmilkły kamienie, tuląc się do
:    przemarzniętej wody.

pozdrawienia (i od balwanka zza okna mrugniecie przyjazne, hej)

iola

  święty kevin i kos [eire]
W pobliżu Glandelough jest budynek nazywany kuchnią św. Kevina, duże
kamienie,
wąskie okna, trawa na podłodze, po dachu zostało niebo. Często pada.
Stamtąd
wzdłuż jeziora pnie się ścieżka w góry, polana, półka skalna, wszystko
należy
do Świętego. Tam mieszkał, tam wędrował, modlił się.
Widziałem też ptaki.

Ogion

_________________________________________

Święty Kevin i kos

W Post Wielki święty Kevin - jak to miał w zwyczaju
Opuścił wszystkich...

                                        Gdzie się zaczynają
Źródła puszczy miał szałas przed deszczem ukryty
I ukryty przed słońcem.

                                            Na klęczniku zbitym
Z koślawych desek zaczął rozważania
Wina w krew przemienianie. Ogrójca udrękę...

Tak modląc się przez okno wyciągnął swą rękę
I w tej dłoni tak ciepłej od modlitwy Bożej
Siadł ptak. Gniazdko założył. Pierwsze jajko złożył

I czekał piskląt kos i czekał święty
Trzymając do modlitwy dłonie wyciągnięte
Kiedy deszcz padał leciutko przymykał
Palce. Gdy słońce grzało modlitwę odmykał...

Tak długo aż pisklęta wyrosną i same
Polecą w świat...
I będzie czas wyszeptać: Amen.

tłum. E. Bryll

_________________________________________

  wiosennie

Nie mogę sobie wybaczyć, spojrzałam w okno
przed przeczytaniem Twoich wierszy.
Ale, co tam!
Opuszczam zasłony i przechodzę do Twojego klimatu.

Pozdrawiam
Grażyna


Dzisiaj już trochę lepiej. Słoneczniej i cieplej.
Pozdrawiam
                    marco

PS.

po co nam parasole?
zasłońmy się wierszami
odwróćmy aury role
niech pada deszcz słońcami

kap, kap, promień niech kapie
z żółtej słonecznej chmury
i kałużami chlapie
w bladą różowość skóry

wśród traw porosną palmy
kangur wyskoczy głupio
tu będę wręcz nachalny
będzie miał mini futro!

w torbie barek być musi
i na zakąskę poziom...
ki... diabeł znowu kusi?!
polaną płynie łodzią?

zawija w sarnie oczy
gdzie karp w rzęsie jodłuje
w łacinie skrzela moczy
dodając Bolki Bure!

tu naraz skończę sprawę
z parapetu latawiec
piąty rok miesza kawę
z łysym w tej samej sprawie

no, to już koniec teraz!
bo chciałbym dalej pożyć
złodziejską maskę wdzierać
widziałem ptakiem pobyć

tym razem już na pewno!
ostatni raz napiszę
front głowa ręka drewno
za  fajkę w szafie wiszę

?

  (nie)cierpliwość

znowu piątek
mógłbym może zacząć od małego choćby zdziwienia
ale pada zupełnie przemokłem i nie zarażę cię dziś dobrym
humorem


 Nieskromnie pomyślałam, że zaczniesz od małego... A tu tylko  mokre
zdziwienie.

zwyczajny taki pedantyczny wieczór
precyzyjnie rozmieszczone ciepło ale nie dotykam nie patrzę
zastanawiam się na jak długo
wystarczy nam jeszcze powietrza oraz czy nie lepiej
jednak dotknąć i popatrzeć


Na dwie minuty góra, więc się długo nie zastanawiaj.

(być może tym razem powinienem być znowu kobietą
nie którymś z tych smutnych pisarzy)


O rany, wolę już tępo-smutnych pisarzy.

doskonały strach
jakby istniała potrzeba lepszych powodów

(albo zmienić perspektywę
prężyła się przed lustrem w oknie naprzeciwko
nie użyją zasłon)


Przesadziłeś. Tak z powodu deszczu wiersz się rozpłynął.
Wiewiórka.

  Patha rhei
  Mokro dziś. Pada. Wszystko płynie. Więc:

 panta rhei

gdy w strugach deszczu mokną światy
  składam parasol duszy mej
i
  budząc w sobie głos skrzydlaty
do chmur się śmieję: panta rhei

wyrosły kwiaty w szyb ogrodach
  zziębnięty wołam wiosno grzej
i
  nagle z okna kropla wody
nadzieją kapie: panta rhei

choć skromny gniew majowej burzy
  mówię do siebie lepiej wiej
i
  nura dając wprost w kałużę
z ust błotem prycham: panta rhei

lipcowy żar roztapia niebo
  poci się kamień w skórze swej
i
  tylko morze śpiewa mewom
zadowolone: panta rhei

dziurawą życia łodzią płynę
  pod kilem wody coraz mniej
i
  ostre rafy jeśli zginę
to powtarzając: panta rhei...

Pozdrowienia

  Patha rhei
ładne.

  Mokro dziś. Pada. Wszystko płynie. Więc:

 panta rhei

gdy w strugach deszczu mokną światy
  składam parasol duszy mej
i
  budząc w sobie głos skrzydlaty
do chmur się śmieję: panta rhei

wyrosły kwiaty w szyb ogrodach
  zziębnięty wołam wiosno grzej
i
  nagle z okna kropla wody
nadzieją kapie: panta rhei

choć skromny gniew majowej burzy
  mówię do siebie lepiej wiej
i
  nura dając wprost w kałużę
z ust błotem prycham: panta rhei

lipcowy żar roztapia niebo
  poci się kamień w skórze swej
i
  tylko morze śpiewa mewom
zadowolone: panta rhei

dziurawą życia łodzią płynę
  pod kilem wody coraz mniej
i
  ostre rafy jeśli zginę
to powtarzając: panta rhei...

Pozdrowienia

  Patha rhei
Znam ten wiersz

  Mokro dziś. Pada. Wszystko płynie. Więc:

 panta rhei

gdy w strugach deszczu mokną światy
  składam parasol duszy mej
i
  budząc w sobie głos skrzydlaty
do chmur się śmieję: panta rhei

wyrosły kwiaty w szyb ogrodach
  zziębnięty wołam wiosno grzej
i
  nagle z okna kropla wody
nadzieją kapie: panta rhei

choć skromny gniew majowej burzy
  mówię do siebie lepiej wiej
i
  nura dając wprost w kałużę
z ust błotem prycham: panta rhei

lipcowy żar roztapia niebo
  poci się kamień w skórze swej
i
  tylko morze śpiewa mewom
zadowolone: panta rhei

dziurawą życia łodzią płynę
  pod kilem wody coraz mniej
i
  ostre rafy jeśli zginę
to powtarzając: panta rhei...

Pozdrowienia

  Szczur
Dzień dobry!

Była sobie kiedyś fasolka szparagowa
Była stara bo nie nowa
Zostaa zjedzona
Bo to nie była ona
TYLKO SZCZUR
Ten szczur bardzo polóbił
To co góbił
Do dziś nie wiem co to jest
Niest
Ety.
Był też gópi idiota
Taki kompletny niemota
Co myślał rze to jest fasolka szparagowa
A to był szczur a ńe fasola nowa
La la la
Za oknem pada deszcz
I wisi głowom w duł jakiś gupi leszcz
Za mojim oknem
A to był szczur a ńe fasola
Lo lo lo
Kogo ten wiersz rozwolo
Nikogo ha ha
Bo to był szczur a nie ja
Szczurszczurszczurszczurszczur
A ja wale łbem o mór
Szczurszczurszczurszczurszczur
Zrobiam dziś jurz pięć lór
Lura to taka kawa niedobra
Bo nie jest dobra tylko niedobra
A to był SZCZUR!

Z poważaniem,

Klaudia Sz. www.klaudiasz.republika.pl

  [Klepsydra]

Ogień i Ziemia. Wąż w opętańczym ślizgu, tulący się skórą do
materii świata. Wiatr wywiewający z jaskinii strzępki
rzeczywistej natury rzeczy; miękkie i obłe kobiece ciało,
które - gdy spojrzeć pod odpowiednim kątem - świeci
gładkimi, wylizanymi przez powietrze kośćmi. Jest takie -
niejedno - zdjęcie człowieka prześwietlonego słońcem,
człowieka bez cienia, bo on sam jest cieniem słonecznym,
promieniejącym, przedzierzgniętym we własne przeciwieństwo.
A może jesteśmy marionetkami Słońca i Księżyca? wodzeni na
pokuszenie na cienkich nitkach promieni ciepłych i promieni
odbitych. Bo jak nie, to co nas trzyma?

Gdy pada deszcz, nitki sie urywają.

Rozgadałem się Tomku, wybacz proszę. A chciałem tylko
powiedzieć: dziękuję.


Witaj, podróżniku :) Zawsze chętnię śledzę, w którą stronę cię poniesie, dokąd
zmierzasz, jak otwierająci się wiersze. Bardzo ci dziękuję, że się tym
dzielisz. Teraz to ja się zaczytałem, zamyśliłem, spojrzałem za okno i
ucieszyłem się całkiem zwyczajnie, że świeci słońce :)

ciepło,
bee

  Czas

Gdy tylko patrze
umykasz wzrokiem za okno
Gdy tylko mówię
udajesz ze nie sluchasz
Gdy szepcze
pochylasz głowę

Za oknem pada  nieg
w aureolę  wiatła wokół latarń
wpisane białe cienie

Za oknem mży
w aureolę  wiatła wokół latarń
wpisana tęcza

Za oknem złoto za oknem czerwień za oknem desz
w aureoli  wiatła na rękach
złoto na rękach czerwień na rękach deszcz
czas płynie

  *** (okno)

"ogion":

| Zwiń się.

| An

Au!

Og

PS. Łzę, gram fu:r Anubis.


            Łzy

Podaj mi płaszcz --- deszcz pada...
koniec z pogodą, niestety...
To nie deszcz? nie, to łzy spadły
z jakiejś dalekiej planety...

                       M.P-J.

An

p.s. Czas, zamykam otworzone przeze mnie okno :)
     Żegnaj Ogionie.

  To już jesień
To już jesień

Trochę w szarość, trochę w zieleń,
deszcz na późnym kładzie lecie
mokrą okna akwarelę

       - jak tak pada, to już jesień,
       - jak tak pada, to już jesień.

Jeszcze tylko ciężkim słodem
rozpuszczone pachną włosy.
Jeszcze palce nawilgnione
od upojnej, gęstej rosy.

Jeszcze rozkurz nieprzebrzmiały
wiatr w zmęczone oczy niesie,
a tu: liście pordzewiały

       - jak tak pada, to już jesień,
       - jak tak pada, to już jesień.

  To już jesień

To już jesień

Trochę w szarość, trochę w zieleń,
deszcz na późnym kładzie lecie
mokrą okna akwarelę


bardzo ładna strofa i obraz
narzuca się znakomity

       - jak tak pada, to już jesień,
       - jak tak pada, to już jesień.

Jeszcze tylko ciężkim słodem
rozpuszczone pachną włosy.
Jeszcze palce nawilgnione
od upojnej, gęstej rosy.

Jeszcze rozkurz nieprzebrzmiały
wiatr w zmęczone oczy niesie,
a tu: liście pordzewiały

       - jak tak pada, to już jesień,
       - jak tak pada, to już jesień.


Przyciągnął mnie ten wiersz ( pomimo mojego b.rzadkiego
oglądania się na rym ).

Stworzył nastrój i pomimo niby niepokoju, że już jesień się nanosi
- ja poczułam spokój. Ładny kontrast powstał dzięki używaniu
naprzemiennie:   jeszcze - już.
Jest tu atmosfera nakreślona barwami,
no i epifory robią swoje. Ładne.

Ps 1." ...mokrą okna akwarelę " - zazdroszczę

Ps 2.: może tylko nie rozkurz nieprzebrzmiały, hm?

  To już jesień

To już jesień

Trochę w szarość, trochę w zieleń,
deszcz na późnym kładzie lecie
mokrą okna akwarelę

       - jak tak pada, to już jesień,
       - jak tak pada, to już jesień.


[..................]
Nie dość, że o mojej ulubionej jesieni, to jeszcze pięknie.

Ten i kilka innych drobiazgów w ostatniej aktualizacji na mojej stronie.


Zajrzałam, na razie w biegu, ale już mi się podoba (szczególnie drobiażdżki
z Escherem).

Pozdrawiam,

--
T. Chłopczyk
http://republika.pl/t_chlopczyk/
(ost. aktualizacja 16 sierpnia 2003)

  To już jesień

To już jesień

Trochę w szarość, trochę w zieleń,
deszcz na późnym kładzie lecie
mokrą okna akwarelę

       - jak tak pada, to już jesień,
       - jak tak pada, to już jesień.

Jeszcze tylko ciężkim słodem
rozpuszczone pachną włosy.
Jeszcze palce nawilgnione
od upojnej, gęstej rosy.

Jeszcze rozkurz nieprzebrzmiały
wiatr w zmęczone oczy niesie,
a tu: liście pordzewiały

       - jak tak pada, to już jesień,
       - jak tak pada, to już jesień.

--


I jak to lekko sie czyta . I łatwo zapamiętuje.
To cos dla mnie o zmęczonej już zyciem główce.;-)
Kompletny relaks. Stokrotne dzieki.
Przy okazji ( wpędzona w kompleks niekompetencji)
dam wyraz tego mojego zmęczenia:

Mysli moje...
----------
Mysli moje,
zwarte, szybkie, rozczochrane
pędzące bez przerwy,
prawie, ze nachalne :

spowolnijcie  swą gonitwę!

A wy ciagle mi sie pchacie,
jak kupa intruzów.
Chciejcie wreszcie mnie wysłuchać:
potrzebuję luzu!!!

Pozdrawiam Rosa

  mgła

   za plastikowym oknem pada deszcz
   bujają się korony
   bliżej nieokreślonych drzew
   widać też dwa najwyższe piętra
   bliżej nieokreślonych budynków
   - a wszystkie mają okna, za którymi
   siedzą przy biurkach bliżej nieznani pracownicy
   instytutów utylizacji resztek starych prawd
   wyłączam światło - nie chcę pamiętać, gdzie jestem
   a jestem jednym z tych porannych ludzi,
   którym nie chciało się posłodzić
   pierwszej herbaty, bliżej nieokreślonego gatunku
   w muzykę skrzypiec wplata się głuchy dźwięk
   przestawień wiader korytarzowych sprzątaczek
   w fartuchach z namiastkami bliżej nieokreślonych kwiatów
   a gdy nie widać
   bliżej nieznane światy handlują między sobą
   kawałkami przyszłości - szukam w niej ciebie,
   lecz niewiele widać przez wszystkie deszcze, które
   spadną, nim znów cię odnajdę, może w zepsutym autobusie,
   może na aukcji kwiatów, lub na przystanku -
   jak wtedy, gdy biły nam serca
   i wtedy, gdy zamarły,
   ze względów, które dalej są bliżej nieznane

---
O.C. zima 1998/1999

  Ulica Smutna
Z moim przyjacielem odwiedzamy groby koni
Niebo jest bure, drzewa zagniewane wiatrem
Padał deszcz. Niesiemy konające kwiaty.
Mój przyjaciel jest jesiennym niebem
Drzewa są burozielone, jak poprzednie kwiaty
Wyrzucamy je za wilgotny, ceglany mur
Czerwonej, wysokiej kamiennicy
Z odrapanych drzwi wychodzi bury kot
Mieszkająca tu piękna dziewczyna śpiewa
Swoją nudną piosenkę o jesieni
Mieszkająca tu piękna kobieta milczy
Mieszkająca tu staruszka nie jest piękna
Jest za to matką wszystkich smutnych deszczy
Mokry wróbel słucha gramofonu przez okno
Kot mruczy starą kocią mantrę
Ulica nazywa się Smutna
Odwiedzamy tu czasem groby koni
Z moim przyjacielem - jesiennym deszczem
  Ulica Smutna

Z moim przyjacielem odwiedzamy groby koni
Niebo jest bure, drzewa zagniewane wiatrem
Padał deszcz. Niesiemy konające kwiaty.


(...)

dobrze, z wyjątkiem ostatnich dwóch wersów
niepotrzebne moim zdaniem powtórzenie, zwłaszcza że
w pierwszym wersie piszesz 'Z moim przyjacielem odwiedzamy groby koni'
a potem 'Odwiedzamy tu czasem groby koni' trochę to niezgrabne.
bardzo mi się za to podoba 'Mokry wróbel słucha gramofonu przez okno'
bo mam rzeczywisty taki obraz przed oczami - nie ma w nim fałszu
zresztą całość potrafi wprowadzić w tę ulicę 'Ulica nazywa się Smutna'
wiersz jest obrazem i mimo nieco niedokładnych, czy zbyt grubych
pociągnięć pędzlem do mnie przemawia nastrojem

a.

  Ulica Smutna

:Z moim przyjacielem odwiedzamy groby koni
:Niebo jest bure, drzewa zagniewane wiatrem
:Padał deszcz. Niesiemy konające kwiaty.
:Mój przyjaciel jest jesiennym niebem
:Drzewa są burozielone, jak poprzednie kwiaty
:Wyrzucamy je za wilgotny, ceglany mur
:Czerwonej, wysokiej kamiennicy
:Z odrapanych drzwi wychodzi bury kot
:Mieszkająca tu piękna dziewczyna śpiewa
:Swoją nudną piosenkę o jesieni
:Mieszkająca tu piękna kobieta milczy
:Mieszkająca tu staruszka nie jest piękna
:Jest za to matką wszystkich smutnych deszczy
:Mokry wróbel słucha gramofonu przez okno
:Kot mruczy starą kocią mantrę
:Ulica nazywa się Smutna
:Odwiedzamy tu czasem groby koni
:Z moim przyjacielem - jesiennym deszczem

Temat iście jesienny, bardzo adekwatny do aury panującej za oknem. Pod takim
jesienno-płaczliwym niebem łatwiej jest wczuć się w klimat i poczuć zapach
ulicy Smutnej. Bo jest smutna, to fakt, nawet gbyby nie tytuł.
Ja odnajduję w tym wierszu jeszcze smutek rozstania, tak jakby przyjaciel
kiedyś był, a teraz jest "tylko" jesiennym deszczem. Jest piękno i radość -
jest życie. W starości i śmierci dopatrujemy się zamyślenia, smutku.
Nie podchodzę bezkrytycznie zupełnie (chociaż zostaję na chwilę zauroczona
obrazem), bo za dużo podkreśleń burości. I mógły wiersz (moim zdaniem)
obejść się bez nudnej piosenki o jesieni.
A ostatnie trzy wersy są dla mnie przepiękne. Zwyczajnie. Przepiękne.

pozdrawiam
iola

  Ulica Smutna

Z moim przyjacielem odwiedzamy groby koni
Niebo jest bure, drzewa zagniewane wiatrem
Padał deszcz. Niesiemy konające kwiaty.
Mój przyjaciel jest jesiennym niebem
Drzewa są burozielone, jak poprzednie kwiaty
Wyrzucamy je za wilgotny, ceglany mur
Czerwonej, wysokiej kamiennicy
Z odrapanych drzwi wychodzi bury kot
Mieszkająca tu piękna dziewczyna śpiewa
Swoją nudną piosenkę o jesieni
Mieszkająca tu piękna kobieta milczy
Mieszkająca tu staruszka nie jest piękna
Jest za to matką wszystkich smutnych deszczy
Mokry wróbel słucha gramofonu przez okno
Kot mruczy starą kocią mantrę
Ulica nazywa się Smutna
Odwiedzamy tu czasem groby koni
Z moim przyjacielem - jesiennym deszczem


Wiesz co, to co zrobiles to jest zbrodnia.
Wiersz od poczatku chwyta, wciaga w nastroj.
Po prostu nie moge sie nie poddac, plyne.
I nagle lup o kamien, jakby nagle wybudzenie z uczuciem spadania.
Pozniej znow troszke spokojnego snu i znow spadam.
Przeciez to moglo, jeszcze moze byc naprawde cos niezwyklego.
Az chce sie dotknac drzew zagniewanych wiatrem, konajacych kwiatow,
wrobla, kota.
A rownoczesnie odgradzaja mnie od obrazu jak przybrudzona szyba
tak blisko powtorzone kwiaty, kropki, po ktorych sie
zatrzymuje i dopiero ze wstrzasem ruszam dalej.
Wiersz jest bardzo nierowny, miejscami w nim tone, miejscami
jest tak plytko, ze nie moge nanurzyc dloni.
Popracuj jeszcze nad nim troche, mysle, ze naprawde warto.

pozdrawiam
Thorn

  Nie ma dżdży czy dżdżu?
Jas.:

| Użytkownik "Gregorio:
| A w "Miliardzie w rozumie" w zeszłym roku było pytanie o mianownik i
| odpowiedź była "deszcz"...

| Nie oglądałam, ale wierzę na słowo, jednak chciałabym zobaczyć
| to w jakimś słowniku na własne oczy, chociaż jednym, nawet
| malutkim, nawet starym...

"Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN", Warszawa 1999, podaje
"`dżdżu' -- m II <<Dawna forma D. lp rzeczownika deszcz [...]| ".
Podobnie ma "Słownik języka polskiego PWN", Warszawa 1995.

Z kolei przypominam sobie jakiegoś językoznawcę w jakiejś audycji
radiowej twierdzącego, że w M. jest "deżd" (jeśli dobrze
zapamiętałem), czyli podobnie do tego, co podawał kol. ptolmis.

Co do `dżdża' -- to duży Doroszewski podaje:
"`dżdża' -- ż II, lm D. dżdży <<termin używany przez meteorologów
jako określenie drobnego deszczu| ".

Semantycznie jest to więc może blisko (por. "dżdżu srebrzysty
puszek" -- już nie pamiętam, u którego z poetów), jednak wydaje
się, że to inne słowo (zważywszy choćby na rodzaj gramatyczny).


Dżdżu krople padają i tłuką w me okno
Jęk szklanny, płacz szklanny, a szyby w mgle mokną.

penna
PS. To nie ja, to Staff.

  Nie ma dżdży czy dżdżu?

| Dżdżu krople padają i tłuką w me okno
| Jęk szklanny, płacz szklanny, a szyby w mgle mokną.

| penna
| PS. To nie ja, to Staff.

"Tłuką" to hiperbola. Jak dżdżu, to oblizują te szyby.
Stasinek ;)



Łaskotki by były i śmiech, ba, chichot. A to mało liryczne... :)

penna

  Nie ma dżdży czy dżdżu?

| Dżdżu krople padają i tłuką w me okno
| Jęk szklanny, płacz szklanny, a szyby w mgle mokną.

| penna
| PS. To nie ja, to Staff.

| "Tłuką" to hiperbola. Jak dżdżu, to oblizują te szyby.
| Stasinek ;)

Łaskotki by były i śmiech, ba, chichot. A to mało liryczne... :)

penna


A jednak "o szyby  d e s z c z  dzwoni, deszcz dzwoni jesienny..."
Stasinek

  debiut
Spalone IMO.. powinno byc na poczatku..

Harleyowiec kupil sobie nowy motor. Motor ten mimo, ze bardzo stary byl poprostu
w idealnym stanie.. Pyta sie wiec sprzedawce, jak on to robi? Na to sprzedawca..
- no.. jak pada deszcz to go dokladnie wazelina smaruje.
Nastepnego dnia.. zaprosila dziewczyna swojego chlopaka harleyowca na obiad. W domu u laski

byl taki zwyczaj ze ten kto sie pierwszy po obiedzie odezwie ten zmywa
wszystkie naczynia.
Obiad zjedzony. Wszyscy siedza i sie lampia czekaja az ktos cos powie.
Goscio siedzi , czeka ... nic sie dzieje.Po jakims czasie wkurzyl sie
wreszcie i mysli "kur... co jak tak bede siedzial bezczynnie",  polazyl
panienke na stol ... no i akcja ;-) . Skonczyl, zapalil fajke. Siedzi -
zadnej reakcji, starzy udaja ze nic ich to nie obchodzi. Skonczyl palic, i
mysli - "jak tak to dobra..". Polozyl matke na stol ,no i jazda.... Znowu
zapalil fajke. Podszedl do okna - patrzy a tu ciemne chmury zaslaniaja
niebo. Spojrzal na motocykl stojacy za oknem. Szkoda zeby tak stal na
deszczu. Odwraca sie i mowi - ej sorry nie macie moze wazeliny ? Stary
panienki - ooooooooo nie kurwa !!!!! to ja juz te garnki pozmywam.

Silent.


--
Tomasz 'Merlin' Kolinko # UIN = 4411515

http://chce.poznac.informacje.o.osobie.znajac.tylko.jej.email.net.qs.pl
Jesli zrobilem jakis blad ortograficzny to wytknij mi go na priv!
"Demokracja to wola wiekszosci, a wiekszosc to idioci"

  debiut

Spalone IMO.. powinno byc na poczatku..

Harleyowiec kupil sobie nowy motor. Motor ten mimo, ze bardzo stary byl
poprostu
w idealnym stanie.. Pyta sie wiec sprzedawce, jak on to robi? Na to
sprzedawca..
- no.. jak pada deszcz to go dokladnie wazelina smaruje.
Nastepnego dnia.. zaprosila dziewczyna swojego chlopaka harleyowca na


obiad. W domu u laski
| byl taki zwyczaj ze ten kto sie pierwszy po obiedzie odezwie ten zmywa
| wszystkie naczynia.
| Obiad zjedzony. Wszyscy siedza i sie lampia czekaja az ktos cos powie.
| Goscio siedzi , czeka ... nic sie dzieje.Po jakims czasie wkurzyl sie
| wreszcie i mysli "kur... co jak tak bede siedzial bezczynnie",  polazyl
| panienke na stol ... no i akcja ;-) . Skonczyl, zapalil fajke. Siedzi -
| zadnej reakcji, starzy udaja ze nic ich to nie obchodzi. Skonczyl palic,
i
| mysli - "jak tak to dobra..". Polozyl matke na stol ,no i jazda....
Znowu
| zapalil fajke. Podszedl do okna - patrzy a tu ciemne chmury zaslaniaja
| niebo. Spojrzal na motocykl stojacy za oknem. Szkoda zeby tak stal na
| deszczu. Odwraca sie i mowi - ej sorry nie macie moze wazeliny ? Stary


                       ===============

| panienki - ooooooooo nie kurwa !!!!! to ja juz te garnki pozmywam.
| to idioci"


gdyby sie harlejowiec odezwal to by myl gary

on po prostu wstal i ze swijej podrecznej torny harlejowca wyciagnal sloik
wazeliny,
i dopiero wtedy ojciec sie odezwal .....

  BAGNO
To nieeeee tak !!!!
Hindus się pyta : Bangladesz ?
A Polak wyciągając rękę za okno i widząc że pada odpowiada: Bangla,
bangla...


| Chodzenie po bagnach wciąga.

| POTRZEBUJE KAWAL O BAGNIE

Jedzie w przedziala Hindus (wychylony przez okno) i Polak. Polak pyta:
-Bagnadesz ?
-Bagna, bagna. Ale nie deszcz ino snieg...

Pozdro

jachu
___________________________________
aby odpisac - usun "x" z adresu
"czy mozna sie dobrze bawic bez alkoholu ?
- mozna, ale po co sie tak meczyc !"

PS. Czekam na  "Spaliles, to bylo tak..."


  nie znalem
Oto dowcip z tych nielicznych ktorych jeszcze nie znalem. Ale pewnie byl bo
tu wszystko bylo:

Kierowcy popsuł się samochód.Lał duży deszcz więc gościu pobiegł do
stojacych przy drodze zabudować aby zatelefonować po pomoc drogową.Podszedł
do pierwszej drewnianej chałupy i puka,raz, drugi i nic......... Zdziwił się
bo wewnątrz paliło się światło ,podszedł więc do okna i patrzy się do
środka.Tam zobaczył mężczyznę i kobietę,oboje byli nadzy.Kobieta ugniatała
rękami swoje ogromne piersi........a mężczyzna ściskał pośladkami otwarty
parasol. Zszokowany kierowca pobiegł do chałupy po drugiej stronie wsi.....
Ledwo puknąl do drzwi i juz był wewnątrz........
- Czy mogę skorzystać z telefonu ? - spytał....
- Oczywiście, ale niepotrzebnie Pan biegł do mnie w taki deszcz, w tym domu
przy drodze też mają telefon.....
- Wie Pan ja byłem tam ale ci ludzie dziwnie się zachowywali i pośpiesznie
opowiedział co tam widział.......
- E tam to nic takiego odpowiedzial gospodarz. Oni oboje są głusi i ona jemu
pokazywała aby poszedł wydoić krowy do obory, a on jej na to,że ma to w
dupie bo pada deszcz.................

  nie znalem

Oto dowcip z tych nielicznych ktorych jeszcze nie znalem. Ale pewnie byl
bo
tu wszystko bylo:

Kierowcy popsuł się samochód.Lał duży deszcz więc gościu pobiegł do
stojacych przy drodze zabudować aby zatelefonować po pomoc
drogową.Podszedł
do pierwszej drewnianej chałupy i puka,raz, drugi i nic......... Zdziwił
się
bo wewnątrz paliło się światło ,podszedł więc do okna i patrzy się do
środka.Tam zobaczył mężczyznę i kobietę,oboje byli nadzy.Kobieta ugniatała
rękami swoje ogromne piersi........a mężczyzna ściskał pośladkami otwarty
parasol. Zszokowany kierowca pobiegł do chałupy po drugiej stronie
wsi.....
Ledwo puknąl do drzwi i juz był wewnątrz........
- Czy mogę skorzystać z telefonu ? - spytał....
- Oczywiście, ale niepotrzebnie Pan biegł do mnie w taki deszcz, w tym
domu
przy drodze też mają telefon.....
- Wie Pan ja byłem tam ale ci ludzie dziwnie się zachowywali i pośpiesznie
opowiedział co tam widział.......
- E tam to nic takiego odpowiedzial gospodarz. Oni oboje są głusi i ona
jemu
pokazywała aby poszedł wydoić krowy do obory, a on jej na to,że ma to w
dupie bo pada deszcz.................


w takim razie po co im telefon?

  Palenie dowcipow przez kobiety

wersja kobity (autentyk)

wchodzi facet do pociągu i widzi obcokrajowca
i zagaduje go:
- BUDAPESZT?
a obcokrajowiec otwiera okno wyciąga przez nie rękę i odpowiada:
- nie BUDA


Albo po prostu:
(...)
- Pada deszcz?

Tez autentyk....

  Superman

Szybki Lopez jest u kochanki, nagle ktos puka do drzwi. Szybki Lopez
wyskakuje przez okno. Kobieta podchodzi do drzwi i pyta:
-Kto tam?
-To ja, Szybki Lopez. Zapomnialem spodni...


Tez z wyskakiwaniem przez okno od kochanki, tylko
nie Szybki Lopez a Zorro...

Zorro przyjechal do kochanki i mowi do swojego
konia : ty tu stoj pod oknem, jak czasami wroci jej maz,
to ja wyskocze przez okno, prosto na twoj grzbiet i uciekniemy...

Zorro jest u kochanki, figle w toku , nagle slychac pukanie
do drzwi. Zorro dlugo sie nia namyslajac wciagnal spodnie
i wyskoczyl przyz okno.

Kobieta otwiera drzwi, a tam stoi ... kon i mowi :
" Powiedz Zorro , ze bede czekal na niego w bramie,
bo deszcz pada "

;-)

  Na deszczowy dzień

Jadąc kiedyś autobusem, miałem niewątpliwe szczęście załapać się na miejsce
siedziące.
Na następnym przystanku, pojawił się nade mną babiszon i bezczelnie zaczyna
deptać mnie po stopach!!!
Zwracam więc jej uwagę: -Przepraszam, kiedy przestanie mnie Pani deptać?
Na co babiszon: -Przestanę, jak usiądę!!!


Ja tak miałem (jeszcze młody byłem ;) ), że stanęła nade mną i tak się
złapała uchwytu, że trzymała w dłoni mokrą parasolkę (padał wtedy
deszcz) i na mnie kapało. Chciałem jej ustąpić, ale akurat autobus
ruszał, więc pomyślałem, że wstanę, jak mu się prędkość ustabilizuje.
Ale po tej parasolce to założyłem kaptur i odwróciłem się do okna.
- Szwejk

Spotyka się dwóch ojców:
- No jak tam Stasiu, co u ciebie? jak dzieci?
- A, nie najlepiej... chodzę na wywiadówkę pod przybranym nazwiskiem

  Ale

?? Pełne słońce co ty pleciesz :)

| bedzie burza
| o kurde juz jest
| a ja niedlugo wychodze kurdebele
| Lobo


jakboganoga nie sciemniam choc za oknem sie sciemnilo i to calkiem
niezle
szkoda ze Longa nie ma bo by potwierdzil
grzmi i deszcze napier ...... to znaczy chcialem powiedziec pada gesto
Lobo

  Ale
To potwierdza,
jak nasz ukochany kraj jest wielki
i leży w różnych strefach klimatycznych :)

Życzę oczyszczenia powietrza, dobrego uziomu
i zaprzestaję podczytywania, bo mi jakiś piorun wpadnie po drutach :)))
-
Fox-ik

----- Wiadomość oryginalna -----

Grupy dyskusyjne: pl.listserv.plotki
Wysłano: 24 września 1999 15:20
Temat: Re: Odp: Ale

jakboganoga nie sciemniam choc za oknem sie sciemnilo i to calkiem
niezle
szkoda ze Longa nie ma bo by potwierdzil
grzmi i deszcze napier ...... to znaczy chcialem powiedziec pada
gesto
Lobo


  :) :) :)
szczerze mówiąc u mnie też jest zimno. Nawet zamknęłam okno.
Skąd jesteś?:)))

| Dzieki za wyjasnienie. To bardzo milo z twojej strony. :)))
| A tak w ogóle to jest ladna pogoda...... :)))

nie wiem jaka u ciebie jest pogoda.... u mnie zrobilo sie
chlodno.... 2-4°C i od czasu do czasu deszcz pada....
a nieraz gwiazdy widac....


  okno połaciowe - wrażenia
Mieszkam w domku gdzie mam całą górę 120m2 z oknami połaciowymi 10szt,
mieszkam tam juz rok i zime i lato i jestem w miare zadowolony, dużo
słyszłem różnych opini i oknach połaciowych , że są złe, itd, .

Jeśli o mnie osobiście chodzi to naprawde nie mam do nich żednych
przeciwskazan, moze poza faktem ze trzeba pamietac o zamykaniu jak pada
deszcz.

Napewno bardzo dobrze oswietlają pomieszczenie - lepiej niz zwykłe, .

Czy ktoś ma inne zdanie, ktoś ma inne wrażenia ??

  blachodachówka pruszyński?

Mnie natomiast interesuje jaki halas bedzie od deszczu padajacego na  
plachodachowke i dachowke?.Nikomu ten fakt nie przeszkadza?


Jaki fakt? Żadnego hałasu od blachy nie słychać. Jedynie bębnienie w
okna dachowe, ale na to dachówka nic nie pomoże. :-)

Michał

PS Odpowiadaj proszę pod cytatem (z którego należy wyciąć zbędne
fragmenty).
http://evil.pl/pip/netykieta.html

  Lepsze poddasze czy "normalne"???
Tego na poddaszu bym nie kupił.
Chyba bym sie wściekł nie mogąc zobaczyć jaka jest pogoda itp musi być
chaociaż jedno normalne okno :-)


[ciach] ...

Moja kolezanka ma mieszkanie na poddaszu  - na poczatku jej sie podobalo
(fajny klimat, skosy, okna polaciowe), ale powoli ma dosc - w lato goraco i
duszno, kiedy pada deszcz to od okien polaciowych i balchodachowki jest taki
halas, ze nie slychac co mowia w TV, jednym slowem ... - ja wolalbym
mieszkanie z 'normalnymi' oknami.

Goldoni

  Lepsze poddasze czy "normalne"???

| Tego na poddaszu bym nie kupił.
| Chyba bym sie wściekł nie mogąc zobaczyć jaka jest pogoda itp musi być
| chaociaż jedno normalne okno :-)
[ciach] ...

Moja kolezanka ma mieszkanie na poddaszu  - na poczatku jej sie podobalo
(fajny klimat, skosy, okna polaciowe), ale powoli ma dosc - w lato goraco
i
duszno, kiedy pada deszcz to od okien polaciowych i balchodachowki jest
taki
halas, ze nie slychac co mowia w TV, jednym slowem ... - ja wolalbym
mieszkanie z 'normalnymi' oknami.


Nie bez powodów kiedyś na poddaszu to były mieszkania dla biedoty. Również
odradzam, lepsze mieszkanie pod stropem niż bezpośrednio pod dachem.

pozdrawiam

  Lepsze poddasze czy "normalne"???

Moja kolezanka ma mieszkanie na poddaszu  - na poczatku jej sie podobalo
(fajny klimat, skosy, okna polaciowe), ale powoli ma dosc - w lato goraco
i
duszno, kiedy pada deszcz to od okien polaciowych i balchodachowki jest
taki
halas, ze nie slychac co mowia w TV, jednym slowem ... - ja wolalbym
mieszkanie z 'normalnymi' oknami.


Sądząc po objawach, Twoja koleżanka ma cieocieplony dach
(temperatura, dudnienie blachy).
MK

  Spać czy nie spać pod oknem?
Witam,

Jestem właśnie na etapie aranżacji poddasza. Przyjąłem,
że małżeńska sypialnia znajdzie się po wschodniej stronie
i łóżko stać będzie pod oknem dachowym (Fakro FTP-V).

W związku z powyższym mam prośbę do osób, które mają takie
rozwiązanie lub myślały o takim - o podzielenie się uwagami,
czy jest ono dobre.

Sam mam następujące wątpliwości:
1) grzejnik powinien (musi?) być pod oknem; zagłówek łóżka może
   go zakryć - ale czy podrywane ciepłe powietrze nie wytworzy
   podmuchu na twarzy; czy jednak ciepło z grzejnika nie będzie
   promieniować (od strony głowy)?
2) czy zimą da się wytrzymać przy lekkim rozszczelnieniu okna
   chłód na twarzy - o ile wogóle to uczucie występuje
3) czy padający deszcz (hałas) mocno daje się we znaki?
4) czy zdarza się czasami, nawet przy stosunkowo dobrej
   wentylacji - że skrapla się para i kapie na łóżko?
5) czy przydadzą się żaluzje w tym oknie?

Być może macie jeszcze inne uwagi - chętnie wysłucham...

Pzdr,
Bam

  Spać czy nie spać pod oknem?

1) grzejnik powinien (musi?) być pod oknem; zagłówek łóżka może
 Â  go zakryć - ale czy podrywane ciepłe powietrze nie wytworzy
 Â  podmuchu na twarzy; czy jednak ciepło z grzejnika nie będzie
 Â  promieniować (od strony głowy)?
2) czy zimą da się wytrzymać przy lekkim rozszczelnieniu okna
 Â  chłód na twarzy - o ile wogóle to uczucie występuje
3) czy padający deszcz (hałas) mocno daje się we znaki?
4) czy zdarza się czasami, nawet przy stosunkowo dobrej
 Â  wentylacji - że skrapla się para i kapie na łóżko?
5) czy przydadzą się żaluzje w tym oknie?


   Obawiam się, że wybrałeś najgorsze z możliwych rozwiązanie. Raz, że
zdecydowanie niezdrowe, ale i niewygodne.

  Suszenie domu

Okna drewniane mialem wstawione w dniu w ktorym skonczyli tynki klasc.
Gdyby
cos sie z nimi zaczelo dziac to bym oddal do producenta. Przez najblizsze
50
lat bedzie na nie lala sie woda z deszczow i padal bedzie snieg. Jesli
mialyby nie przezyc suszenia domu i wilgoci od tynkow to znaczy, ze nadaja
sie na szmelc. Jedyne co jest z nimi niewygodne to to, ze musisz je
otwierac, uchylac.


Ja tylko w kwestii formalnej. Zaproponowalam wyjecie skrzydel okien, zeby
zapewnic lepszy przewiew, a nie dlatego, ze cos im mogloby sie stac od
wilgoci - tu sie zgadzam, ze okna, ktore nie przetrwalyby takiego suszenia
do nieczego sie nie nadaja:).
Byc moze majac bardzo dobra wentylacje, nie trzeba tak cudowac, ale ilosc
wody z mokrych wylewek i tynkow jest wielokrotnie wieksza niz ta, do
usuwania ktorej jest stworzona wentylacja.
Podoba mi sie tez pomysl z wykraplaniem wilgoci na czyms:)
Magda

  do osób mających pustkę ... nad parterem ;)

Hej,

Zastanawiam się nad zrobieniem pustki nad salonem ( pow 35 m2 ). Pozwoliło
by to na ciekawą aranżację wnętrza.

Obawiam się:

- kłopotów z ogrzaniem zimą
- kłopotów z nagrzewaniem się salonu w lecie ( od dachu )
- stuku-puku gdy będzie padał deszcz

Co wy na to ? Czy te problemy występują.

Paweł


U mnie na parterze wysokosc kondygnacji to 2.80m. Na poddaszu mam w
najwyzszym punkcie (w kalenicy) 4 metry -  w zimie roznica temperatur miedzy
parterem a pietrem to ~3 stopnie... ale nie wiem na ile mocniej grzeją
grzejniki zamontowane na poddaszu...  O lecie niestety nic nie wiem - w tym
roku sie przekonam :) Ale jestem dobrej mysli - 25 cm wełny rockwoola
powinno poradzic sobie z nagrzewaniem dachu.
Z akustyką taka grubosc wełny radzi sobie swietnie - w czasie deszczu nawet
w nocy praktycznie nic nie słychac - tzn słychac deszcz bo dzwiek dobiega od
okien połaciowych . Zreszta - nie ma jak spanie na poddaszu w czasie
gwałtownej burzy - ja zasypiam natychmiast jak tylko usłysze stuk deszczu i
pare piorunow ;)

o podłogówce bym zapomniał - ale ja jestem uczulony na kurz i na sprzatanie
;)

  do osób mających pustkę ... nad parterem ;)

roku sie przekonam :) Ale jestem dobrej mysli - 25 cm wełny rockwoola
powinno poradzic sobie z nagrzewaniem dachu.
Z akustyką taka grubosc wełny radzi sobie swietnie


    Tylko żeby przestrzeń wentylacyjna była między dachem a wełną.
U mnie: przy 20cm wełny i braku okien połaciowych w ogóle nie wiadomo czy
pada deszcz.

  Plesn w mieszkaniu (nowym)
Czytam te wszystkie pytania ale mam wrażenie, że nie tu pies jest pogrzebany.
Znajomym buduje sie mieszkanie w bloku - w lipcu bardzo padało a oni maja ściany z gazobetonu. Brakowało izolacji na ostatnim piętrze na którym nad wiekszością mieszkań jest taras. W nim wody było z 0,5 m. Przy okazji deszczu i nie tylko lało sie po ścianach (bez okien) a woda stała nawet na każdym pietrze na wylewce po kostki. W zasadzie mokre były i ściany wewnętrzne - nikt nie wiedział dlaczego. Do wszystkich mieszkań wstawili już okna - a teraz to juz nic nie wyschnie bo są stale zamkniete. Docieplili budynek z zewnątrz styropianem i kładą gips-karton w środku. Ja myślę , że grzyb jest tylko kwestią czasu i pojawi sie zaraz jak tylko zaczna grzać - to zwykle jest powodem ujawnienia sie paskudy. Może należałoby odczekac sezon i nie włączać ogrzewania  - ale wszystkim się spieszy. Pewnie u Ciebie  było podobnie.
kasia

Miejsc występowania plesni na listewkach przypodłogowych jest 6: ....


Jeszcze jedno pytanie.
Czy przypadkiem listwy przypodłogowe nie są wykonane z MDF, paździerzy i tym
podobnych 'papierowych' wynalazków ?

Jarek

  Po co pomieszczenie gosodarcze.
Joanna popelnila byla nastepujacy tekst:

: pizamowe ... Tylko zapewniam cie, ze jesli dzieci maja 2 dni miedzy
: jednym wyjazdem w wakacje a drugim, pada deszcz, a ty musisz je
: wyprac i wysuszyc - to w lazience jest to raczej niemozliwe,

Mozliwe mozliwe, w pralko-suszarce (np. Indesit).
Fakt, zre pradu sporo, dlatego uzywamy jak sie spieszy.
A miejsca w lazience na normalne suszenie jest,
a poniewaz jest okno, to suszenie
powinno przebiegac bez problemow.
Suszenie i prasowanie w pomieszczeniu gospodarczym
nie jest zbyt szczesliwym pomyslem,
jesli uzwglednimy fakt, ze to pomieszczenie jest
w piwnicy, a duza lazienka na ogol na pietrze.

U mnie w piwnicy jest piwnica (50kg ziemniakow
kupione okazyjnie za 5zl - bedzie za co zime
przezyc ;-), kotlownia, wneka jeszcze nie wiem na co,
wneka pod schodami na stojak z winem, wneka pod
gankiem na wentylator tloczacy powietrze,
warsztat 4x3.5m, garaz itp takie dosc brudne sprawy,
nie wyobrazam sobie chodzenia tam z wilgotna posciela
i wloczenia jej po betonie ;-)

Wazne w piwnicy jest to, zeby byl tam zlew
z ciepla i zimna woda, oraz punkt czerpalny
dla weza ogrodowego (taki punkt mozna tez zrobic
na zewnatrz co jest praktyczniejsze w uzyciu
ale trzeba wode przed zima spuszczac).

MC

  Pytanie do tych, którzy śpią pod dachem z blachy...
Nie prze ocielpenir i wykończenie sufitu prawi nic nie słychc. U mnie można
się zorientowac że pada przy dużej ulewoe - przy standardowych opadach nic
nie słychać (ale u mnie nie ma okien polaciowych).

...czy deszcz walący o blachę bardzo przeszkadza w wysypianiu się.
Stoję bowiem przed dylematem:
Blacha czy gonty bitumiczne?????

pozdr.,
Marcin


  budowanie z gazobetonu

Widzialem polski beton komorkowy z Milicza, sam z niego zaczynam
budowac - jest OK. No i roznica cen: 36,5 cm. Np. Ytong to ok. 13-14
zl., polski bloczek 36.5 cm - ok.9 zl.

JaS


A jednak zdecydowales sie na beton komorkowy. Czytajac dyskusje na temat
silikatow i betkomu bylem ciekaw co wybierzesz. Nie chcialem sie
wtracac, bo sam nie mam jeszcze doswiadczen aby doradzac, ale tez
buduje(my) dom z betonu komorkowego z Milicza, z bloczkow grub. 36 cm na
zaprawie klejowej KB-15 (cienkie spoiny).
Normy podaja, ze sciana w tej technologii ma wspolczynnik k ok. 0,4 i
nie wymaga juz docieplania. Na razie mamy stan surowy, ktory wlasnie
domykamy oknami, brama i drzwiami.

Natomiast znajomy ojca bardzo sobie chwal dom, w ktorym mieszka, a
ktorego sciany sa wlasnie tak skonstruowane (36 cm betkomu z Milicza,
bez docieplenia, tynk tradycyjny). Mowil, ze dom jest bardzo cieply.
Poparl to tym, ze kiedys zamarzl mu na scianie polnocnej deszcz (padal i
od razu zamarzal). Odtajal tylko w miesjcach mostkow termicznych
(nadproza, stropy). Czyli - betkom nie przepuszczal ciepla, ktore
przeszlo mostkami i roztopilo lod. Roznica temperatur byla 30-35 stopni
(23 w domu, ok. -10 na zewnatrz). Opala dom koksem, na piecu trzyma do
50oC.

Pozdrawiam,
Wojciech Dach, Wroclaw
http://www.geo.ar.wroc.pl/dach

  Wysoka woda

Bobowa zalana. Malinowski jedzie przez Rzeszow.


O 14.00 przejezdzalem wzdluz odcinka Ciezkowice-Tuchow i bylo nieciekawie.
Po drodze 0 pociagow, tylko w Gromniku utknal samotny kibel (bodaj 1075).
Kolega, ktory jechal godzine za mna, podazal (miejscami plynal) juz po
wodzie i polamanym asfalcie. Jesli woda nie rozwalila podtorza to
niewatpliwie nalezy dziekowac Bozej Opatrznosci.
Jest to dosc nisamowite uczucie gdy przez 4 dni za oknem non stop pada a
rczaej leje. Tym bardziej niesamowite jest to, ze 20 km przed Tarnowem
skonczyly sie chmury, deszcz i wyszlo piekne sloneczko i temperatura wzrosla
o 12-14 stopni C.
Wspolczucia dla wszystkich, ktorych dotknela woda.

Marek Dabrowski

  Snieg za oknem
A bylo juz tak pieknie. 18st.C, sloneczko, wiosenny deszczyk. W nocy
padalo - zasypialem z mysla, ze to pieknie kropi deszcz. Budze sie -
samochody biale, chodniki tez, ulice na szczescie czarne. Snieg?!? Co tu sie
k...kroi?!  Wiosno WSTAWAJ! Ja chce cieeeeplo... :(

PIĘTNO DLA POGODY!

  Snieg za oknem
Marek Strzelecki rzecze co nastepuje.:

| A bylo juz tak pieknie. 18st.C, sloneczko, wiosenny deszczyk. W nocy
| padalo - zasypialem z mysla, ze to pieknie kropi deszcz. Budze sie -
| samochody biale, chodniki tez, ulice na szczescie czarne. Snieg?!? Co tu
| sie k...kroi?!  Wiosno WSTAWAJ! Ja chce cieeeeplo... :(
W stolycy? Czemu nie jestem zdziwiony...


niii... w tym tygodniu akurat nie jestem w Wawie, tylko 170km na SE - w
Lublinie, ale widok zza okna robi we mnie :[ taka mine...

na dodatek samochod mam umyty :|, ale stoi w garazu;), ale zaraz wyjezdzam
:|

pieeetno

  Orzeszku!

:-)
O rzesz ku***!!!
Co to.. jest.. to.. tego za oknem.. a przed chwila bylo po .. tej samej
stronie okna.. bo na chwile wyszedlem..


U nas we Wrocku tylko wiało i padało, najpierw deszcz, potem deszcz ze
śniegiem, potem śnieg, teraz nic, tylko wieje i topnieje. Szkoda, bo
chyba wywiało ptaszki, które już wróciły z ciepłych krajów :(

Pozdro PW

  deszcz b$

Bo pada. Zacina. Leje. A wiatr 5, w porywach do 6 w skali Beauforta.
Zaczynam oddychać, zamiast wciągać rozgrzaną pulpę. To lubię. Chociaż
śnieg byłby lepszy.


A piętnuję _brak_ deszczu. Zachmurzyło się, jest trochę (ale tylko
trochę) chłodniej - i nadal nie pada. Za to wilgotność jak w szklarni.
Albo w tropikach.

ŻĄDAM DESZCZU! Sprawcza Mocy Pręgierza, zadziałaj...

Aha - jeszcze piętnuję bezwładność termiczną mojego mieszkania.
W pokoju, przy otwartym oknie idzie wytrzymać. A w łazience nadal jest
ponad 30 stopni. Wrrrrrrrrrrr....

Pozdrawiam,
Marek W.

  ministerstwo pogody
Jak wynika z raportu Komisji Śledczej, dnia 08.08.2005
świadek o pseudonimie * Zygmunt M. Zarzecki *
zeznał nieopatrznie, co następuje:

bosh, nie chce się nawet muzyki włączyć
a za oknem kap kap kap kap...


A tyle pięknych kawałków na te okoliczności przyrody.
I tego... niepowtarzalnych:
"I'm singing in the rain..."
"It's raining, it's pouring..."
lub bardziej swojsko
"Ciągle pada"
"Autobusy zapłakane deszczem"
"Szklana pogoda"

  ministerstwo pogody

| bosh, nie chce się nawet muzyki włączyć
| a za oknem kap kap kap kap...

A tyle pięknych kawałków na te okoliczności przyrody.
I tego... niepowtarzalnych:
"I'm singing in the rain..."
"It's raining, it's pouring..."
lub bardziej swojsko
"Ciągle pada"
"Autobusy zapłakane deszczem"
"Szklana pogoda"


/dev/drzewo ;-)

to ja już wolę Jingle Bells

zyga

  TOP20 grudzien 2005

Statystyka produkcji postow w minionym miesiacu
na grupie: pl.pregierz


zdecydowanie za malo pisze na pregierz....

no, to:

pietnje pacana w cienkusiu ktory darl po sniegu ile (niewiele) fabryka dala z
rykiem obu cylindrow byle tylko byc pierwszym na swiatlach, a potem spal na
zielonym chyba z 5 sekund

pietnuje idiote ktory przechozil przez 2 prostopadle przejscia dla pieszych
wciaskajac guzik ze chce zielone, po czym przelazl natychmiast po jego
wcisnieciu (na czerwonym)

pietnuje glupia cipe z mojego bloku ktora wychodzac na spacer ze swoim
niezrownowazonym psem trzyma smycz i kaganiec w garsci, a pies biega luzem,
gryzac inne psy (np. mojego)

pietnuje descz, ktory zaczal padac jak tylko wyszedlem na spacer coby polazic po
sniegu z psiakiem. kurde, sylwester, a tu deszcz.

pietnuje barana ktory odpalal w sylwka petardy miedzy blokami, i jak mu sie
omsklo to jedna odbila sie od czyjegos okna (albo tuz obok)

pietnuje swojego swiezo upieczonego wspolpracownika, za to ze konczy czytac
komunikaty o bledach na pierwszej kropce i opornie wyciaga wnioski.

marcin

  Staffa
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze, jednaki, miarowy, niezmienny
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno
Jęk szklany, płacz szklany, a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny

Wazelina za ten wiersz. To jedyny wiersz, który w jakiś sposób przemawia do
mnie - zatwardziałego matematyka i informatyka, więc dodatkowa wazelina, bo
się musiał Staff nieźle natrudzić żeby mnie przekonać :) A cytat, który z
pamięci pacnąłem powyżej odzwierciedla kopiuj-wklej sytuację za oknem u
mnie, którą też wazelinuję, bo lubię jak pada, w szczególności fajniście się
książki czyta wtedy :) BTW, jeśli chodzi o Staffa i "Deszcz jesienny", to
byłem chyba jedyną osobą wśród klas licealnych, która uparcie (i to
potrafiąc to sensownie uzasadnić) twierdziła, że ów wiersz _nie_ jest
wierszem smutnym :) Niestety polonistki - mimo dosyć sensownego zestawu
argumentów - nie dały się przekonać :(

Pozdrawiam -- (północnie) -- Spook.

  A gdzie... ?

| A na jakie tematy lubisz pisac ?
nie wiem, zalezy od humoru, od pogodu, i od innych czynnikow ;]


Wyobraz sobie ze mamy dzis brzydka pogode, pada deszcz, burza,
za oknami ciemno mimo ze dzień. Wiec jaki lubisz teraz temat
  Magiczna noc
Witam.

Wczoraj bylem na pociagach. Wszystko poszlo cacy, ale to co mnie spotkalo

Ruszamy o 23. na wagonownie (siakies pol kilometra od dworca glownego).
Rozgladujemy sie i zamierzamy wziac sie za malowanie. Jednak nagle
przyjezdza nowy sklad. Myslimy, ze spadl on nam z nieba i ze zaraz bedziemy
cos na nim robic. Plany sie zmienily, gdy naszym oczom ukazalo sie dwoch
sokistow. Udalismy sie kawalek dalej, w miejsce, z ktorego nie beda nas
widziec. Czekamy, czekamy. Patrzymy co robia ci sokisci. Okazalo sie, ze oni
byli od sprawdzenia nowoprzybylego skladu. Potem pojawili sie kolejni
kolesie z pkp. Zaczeli myc pociag itd. Bylismy po drugiej stronie jardu, ale
nie moglismy nic robic, bo kolo nas przebiegala droga, ktora prowadzila do
budki sokistow, w ktorej mieli przybory do mycia skladow, wiec co chwila sie

(tam, gdzie robia buffing), ktora byla oddalona siakies 1,5 kilometra dalej.
Przychodzimy, rozgladujemy sie. Sa dwa sklady ustawione przy lewym plocie.
Mozna je robic. Zblizamy sie do jednego z nich. Czeker patrzy na wagon
kontrolny usytuowany w srodku myjni, w ktorym siedzia sokisci. Niby nikogo
tam nie ma, ale pali sie swiatlo. Przygotowuje sie do malowania. Czeker
zauwaza w oknie wspomnianego wagonu siakiegos faceta. Robi sie bardzo
dziwnie. Ja juz prawie zaczynalem malowac, az tu nagle slysze sygnal z tego
pociagu, na ktorym mialem malowac. Zajepiscie sie zlaklem. Robimy odwrot.
Sokisci sie skapneli, ze cos jest nie tak. Odchodzimy od myjni... Doszlismy
do wniosku, ze w sumie sokisci zachowali sie bardzo dobrze, ostrzegajac nas
wczesniej, zanim przystapilismy do akcji, ze jestesmy obserwowani. Gdyby nie
bylo tego sygnalu z pociagu, ja zaczalbym prace, ale mozliwe, ze bym jej juz
nie skonczyl. Postanowilismy wrocic na wagonownie, tyle ze z drugiej strony.
Caly czas sie smialismy z tej przygody z sokistamin z myjni... Czaimy sie.
Zauwazylem wagon, ktorego malowalem tydzien wczesniej. Nie ma nowych
pociagow. Spadamy stad. Wracamy do punktu wyjscia, czyli tam gdzie bylismy
poczatkowo. Sklad, ktory przyjechal o 23. zostal juz praktycznie umyty.
Zostal w nim tylko siakis koles czyszczacy przedzialy. Jestesmy po drugiej
stronie jardu, wiec nie powinienem miec zadnych problemow podczas kladzenia
wrzutu. Robie kolora. Po 10 minutach spadamy... Tak minela cala noc, ktora
trwala naprawde baaardzo dlugo. W sumie przeszlismy chyba ponad 10 kilosow.
Wracajac do chalupy, zaczal padac deszcz, ktorego na nasze szczescie, nie
bylo przez caly tydzien... Melduje sie w domu o 3.00.

  Ciągle pada..
Ale burza za oknem...az sie zastanawiam, czy nie wyskoczyć na dwór i nie
zatańczyć w deszczu...

Szymon

  Tom (Odcinek 1 i byc moze nie ostatni)
Oto {być może} nie ostatni lecz pierwszy {być może} serialowej powieści pod
tytułem "Tom"

Odc. 1 "Znów pada"

***

Tom podszedł do okna. "Znów pada" - pomyślał. Faktycznie, już od tygodnia
padało. Deszcz siąpił powoli mocząc każdą suchą przestrzeń, jaka pozostała.
Wydawało się, że nieśmiałość nie pozwala mu na zmianę tego usypiającego
rytmu. Kap. Kap. Kap.

Tom nie pomyślałby pewnie, że ten monotonny dzień nie jest tak zupełnie
zwyczajny, gdyby nie to, że wyglądając zauważył ubraną na niebiesko postać
szybkim, ale nie niedbałym krokiem przekraczającą ulicę, przy której
mieszkał. To był Luke.

Luke'a poznał jeszcze w podstawówce. Bystry, zdolny chłopak, o zielonych
oczach i nigdy nie za krótkich jasnych włosach, był całkiem pociągający i to
on stał się pierwszą jego miłością, tą, która uświadomiła mu, kim jest.
Pierwszą i chyba jedyną, bo wciąż go kochał.

Dzwonek zabrzmiał dwiema nutami. Tom podszedł do drzwi o otworzył je. Luke
wszedł do środka.

- Cześć!

- Witaj. Jesteś cały przemoczony. Chodź. Może herbatkę? Myślę że na taką
pogodę najlepsza będzie jakaś mocniejsza. mmm. Może Irish. Breakfast?...

- Och... Dziękuję... - Powiedział Luke zdejmując ociekającą wodą kurtkę.

- Nie ma za co. Ja też chyba muszę się napić, bo usnę... - Tom lekko
uśmiechnął się, gdy to mówił.

- Właściwie to przyszedłem... W pewnej sprawie...

- Tak?...

- Widzisz, chodzi mi o to co ci wczoraj powiedziałem... No wiesz, że...

- Powiedziałeś mi, że jesteś gejem, a ja Tobie, że ja też. No i...?

- Bo widzisz, przykro mi, ale ja... Ja niczego... Ja po prostu kocham innego
faceta... Wiem, że ty od dawna, ale... Rozumiesz?...

- Aha... - Nie rozumiał. Miał pretensję do losu. Do siebie. Do wszystkich.

Ciąg dalszy {być może} nastąpi...

  Wiersz
Gdy noc zapada
a deszcz za oknem nie pada
Niech ktos mi otuchy doda
wszak sam sobie nie zrobie loda

Wiersz ten smutny bedzie
bo dookola cisza wszedzie
A w ciszy smutek panuje
chyba monitor opluje

  poezja dołująca

Gwiazda w muszli twych uszu zasnęła rózowo
Przestwór biało z Twych ramion zsunął sie na biodra
Morze zaniosło wzgórza Twych piersi szkarłatnie
A Człowiek na Twym łonie czarno krwią się zbroczył.


To niesamowite ale ostatnio też myślałam o tym by zamieścić tu coś z poezji
i pomyślałam o kimś takim jak Leopold Staff.Jest to dość długie i pewnie

Deszcz Jesienny

O szyby deszcz dzwoni ,deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki,miarowy,niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany...a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni,deszcz dzwoni jesienny...

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną,bezkresną,w dal szarą i mglistą...
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
Szukają ustronia na ciche swe groby,
A smutek cień kładzie na licu ich młodem...
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy...Rozpacz tak płacze...

To w szyby deszcz dzwoni...(pierwsza zwrotka)

Ktoś  dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny...
Kto? Nie wiem...Ktoś odszedł i jestem samotny...
Ktoś umarł...Kto? Próżno w pamięci swej grzebię...
Ktoś drogi...wszak byłem na jakimś pogrzebię...
Tak... Szczęście przyjść chciało,lecz mroków się zlękło,
Ktoś chciał mnie ukochać,lecz serce mu pękło,
Gdy poznał,że we mnie skrę roztlić chcę próżno...
Zmarł nędzarz,nim ludzie go wsparli jałmużną...
Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą...
Spaliły się dzieci...Jak ludzie w krąg płaczą...

1 zwrotka

Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
I zmienił go w straszną,okropną pustelnię...
Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
I kwiaty kwitnące posypał popiołem,
Trawniki zarzucił bryłami kamienia
I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia...
Aż strwożon swym dziełem,brzemieniem ołowiu
Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
By w piersi łkające przytłumić rozpacze
I smutków potwornych płomienne łzy płacze...

Pierwsza zwrotka

  Ale Leje
Popatrcie tylko za okno......jasna cholera
Co za czasy, chyba powinien pruszyc gesty snieg, a nie padac dzysty deszcz?
Ide...zrobic sobie goraca kawe i zagryzc czyms slodkim.
  deszcz!
Jeśli nie macie jeszcze wichury i ogromnej ulewy za oknem, to za chwilę i do
was przyjdzie. Bardzo mocno pada, prawie nic nie widać za oknem.
  U was pada?

Bo u mnie cos co widze za oknem przypomina tropikalny tajfun :)


Dziwne, nie?
Ja też zawsze myślałem, że jak pada deszcz to wszędzie...   ;p

MS

  Deszcz. Ptaszek.
Lubię deszcz. Niech pada, a ja postoję w oknie z kawą w ręku.
Wczoraj widziałam całkiem czarnego ptaszka z żółtym dzióbkiem.
  Deszcz. Ptaszek.

Lubię deszcz. Niech pada, a ja postoję w oknie z kawą w ręku.
Wczoraj widziałam całkiem czarnego ptaszka z żółtym dzióbkiem.


kos :-)
  <><><><><>
<<<<<

za oknem jest cieplo
i pada deszcz
a my
przenikamy ciemnosc nocna lampk±
z nogami podwinietymi pod brodê
w bawelnianej pizamie w paski...

...i szeptem, szeptem
bo to Ksiega M±dro¶ci.

  *** (haiku)
deszcz wiosenny znów pada, od jutra drugi kwartał, przyszłość nadal zakryta, a
okna wciąż nie umyte ;-) ...

***

krople Nowego Roku
rozmyte na szybach
znaki zapytania

Magda

  Dziś wieczorem

swoj utwor::

Dziś wieczorem


Zaczyna tekst afektowanym "a kiedy".
Proste "gdy" znaczy to samo. Nie ma co
tworzyc poezji takimi lipnymi srodkami,
bo to beznadziejne.

Po czym nastepuja zwroty, ktore pokazuja
jasno beradnosc autorki wobec poezji, po
prostu nie potrafila przekazac swoich
emocji w jezyku poezji:

    koniecznych konwenansów

    Będzie jak należy

(i w ogole cala ta 2' zwrotka jest tylko gadaniem,
a nie poezja)

    nadaremnie [...]

    będzie niepotrzebnie

    ile dusza zapragnie

    Odwieczne rekwizyty
    jak na zawołanie

    [...] obowiązkową [...]

    [...] na próżno [...]

I wreszcie niepoetyczne zagranie, niszczace obraz
i paciajace slowem emocje:

    na niewyciągnięcie

Raz jeszcze widzimy, ze poezja nie jest latwa.
Szkoda, ze nie widza tego autorzy. Uwazaja,
ze mozna wszystko po prostu przekazac
gadaniem. A przeciez milion razy wazniejszym
jest przekazanie obrazu, sceny, BEZ komentarza,
niz przekazanie "tego o co mi chodzilo". Mozna
byc zrozumianym porzez czytelnika "zle"
i wiersz dalej moze byc swietny. Albo mozna
dokladnie powiedziec o co chodzi wprost,
i wtedy nie ma poezji, mimo ze znudzony
czytelnik wszystko rozumie dokladnie jak autor..

Ponizej podaje te chybiona wprawke
w calosci, by kazdy widzial jak nie pisac
wierszy.

Szkoda, bo material byl, mozna bylo
cos z niego uzyskac.

Pozdrawiam,

    Wlodek

Dziś wieczorem

A kiedy przyjdę do ciebie
rozdzielą nas dwa metry
koniecznych konwenansów

Będzie jak należy
miło i zabawnie
ciekawie i inspirująco

W świetle lampy będą się
nadaramnie iskrzyć
bąbelki szampana

Za oknem
będzie niepotrzebnie
padał deszcz

Intymności
ile dusza zapragnie

Odwieczne rekwizyty
jak na zawołanie

Moja skóra
pod obowiązkową sukienką
będzie na próżno gładka

Będę tuż obok

na niewyciągnięcie
ręki


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/

  @z dziennika@
Czy to "z dziennika" p.h.p. ?
Jeśli tak - to baaaardzo, baaaardzo udane...;-)

Pozdrawiam cieplutko.

bea

...proszę za mną, drodzy Państwo, tędy proszę, proszę się zbliżyć do
eksponatu...o, tak! To co tutaj państwo widzicie, to neuroza, neurosis po
łacinie, występująca zasadniczo na obszarze całej kuli ziemskiej ze
szczególnym
uwzględnieniem rejonów cywilizowanych. Nasz okaz jak Państwo widzą,
prezentuje
się wyjątkowo okazale. Przyleciał do nas zza oceanu, w zamian za parkę
niecodziennej urody schizofrenijek...Śmiało, oczywiście, że można
dotknąć...he,he...jak to się łasi, ech! Prawda, że urocza nerwiczka? Proszę
zwrócić uwagę na wyjątkowo intensywne zabarwienie lękiem, o tu, w rejonach
centralnych. O, a tu, na górze tutaj, takie zszarzałe, chropowate - to ból
istnienia. A to? To są linie chaosu, wyjątkowo splątane, nieprawdaż?
Ostrożnie!
Tego czerwonego wypustka proszę nie dotykać - to poczucie winy! Dotknięte,
może
zamienić się w agresję, a wtedy wystarczy ułamek sekundy i ...po palcach. W
zeszłym tygodniu, zwiedzający, przez swą brawurę, całą dłoń stracił.
Personel
musiał przez dwie godziny płakać i lamentować, by przywrócić poczucie winy
pierwotnej postaci. Nie, nie można było zareagować gwałtownie, brutalnie;
istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że nasz okaz przeżyje katharsis i tyle

będziemy widzieć. Co? Katharsis, to znaczy...że tego...no...że ucieknie. A
szkoda by było tak dorodnego okazu. Ale proszę jeszcze rzucić okiem o, tu,
tak
bardziej pod światło będzie lepiej widać, proszę nie zasłaniać okna! O,
teraz
dobrze widać żałosność. Niech każdy z państwa się przyjrzy - to doskonale
poprawia samopoczucie. Niestety tylko w określone dni, kiedy jest zimno i
pada
deszcz, nasz okaz, mniej więcej w tym miejscu, eksponuje urazy z
przeszłości.
Teraz, jak państwo widzicie, zieje tam tylko dziura po uleciałych
złudzeniach.
Ale chodźmy już dalej, bo w następnej gablocie czeka na nas niezwykle
wyrośnięta
psychopatia...

przymrużcie oko

ściskam
RainDog


  @z dziennika@
...proszę za mną, drodzy Państwo, tędy proszę, proszę się zbliżyć do
eksponatu...o, tak! To co tutaj państwo widzicie, to neuroza, neurosis po
łacinie, występująca zasadniczo na obszarze całej kuli ziemskiej ze szczególnym
uwzględnieniem rejonów cywilizowanych. Nasz okaz jak Państwo widzą, prezentuje
się wyjątkowo okazale. Przyleciał do nas zza oceanu, w zamian za parkę
niecodziennej urody schizofrenijek...Śmiało, oczywiście, że można
dotknąć...he,he...jak to się łasi, ech! Prawda, że urocza nerwiczka? Proszę
zwrócić uwagę na wyjątkowo intensywne zabarwienie lękiem, o tu, w rejonach
centralnych. O, a tu, na górze tutaj, takie zszarzałe, chropowate - to ból
istnienia. A to? To są linie chaosu, wyjątkowo splątane, nieprawdaż? Ostrożnie!
Tego czerwonego wypustka proszę nie dotykać - to poczucie winy! Dotknięte, może
zamienić się w agresję, a wtedy wystarczy ułamek sekundy i ...po palcach. W
zeszłym tygodniu, zwiedzający, przez swą brawurę, całą dłoń stracił. Personel
musiał przez dwie godziny płakać i lamentować, by przywrócić poczucie winy
pierwotnej postaci. Nie, nie można było zareagować gwałtownie, brutalnie;
istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że nasz okaz przeżyje katharsis i tyle ją
będziemy widzieć. Co? Katharsis, to znaczy...że tego...no...że ucieknie. A
szkoda by było tak dorodnego okazu. Ale proszę jeszcze rzucić okiem o, tu, tak
bardziej pod światło będzie lepiej widać, proszę nie zasłaniać okna! O, teraz
dobrze widać żałosność. Niech każdy z państwa się przyjrzy - to doskonale
poprawia samopoczucie. Niestety tylko w określone dni, kiedy jest zimno i pada
deszcz, nasz okaz, mniej więcej w tym miejscu, eksponuje urazy z przeszłości.
Teraz, jak państwo widzicie, zieje tam tylko dziura po uleciałych złudzeniach.
Ale chodźmy już dalej, bo w następnej gablocie czeka na nas niezwykle wyrośnięta
psychopatia...

przymrużcie oko

ściskam
RainDog

  * * *(kropla na szybie...)

Cześć.

Taki sam "szyk" wyrazów, tez przyszedł mi do "palców", jednak obraz byłby
zbyt jednoznaczny, jak na haiku krakowskie. :-))


Nie, to nie jest takie jednoznaczne. Aby było : na szybie musiałaby być
śnieżynka, oznaka późnej jesieni albo zdefiniowany ptak, przylatujący
do nas na zimę.
Przykład możliwej innej interpretacji :

        kropla na szybie
            zatrzepotało pióro
                 w tle jarzębiny

Zaczyna padać deszcz (kropla na szybie)
i PL podchodzi zamknąć okno (jest uchylone, inaczej nie
                                                      byłoby słychać trzepotu)
obserwując piórko spadające na tle jarzębiny

P.S.
A tu takie haiku krakowsko-mazowieckie, ale czy słowiańskie ?:-)))

====================

* * *

tor wyścigowy
ogier z klaczą w galopie
para się kocha

====================


Pozdrawiam
marco

PS. ;-)

 absurdalny erotyk afrykańsko - słowiański

 Po tamtej stronie rosły grube baby
 twarde kostuchy z wielkimi dziuplami
 wołając zwierza długimi sutkami,
 chwilą wytchnienia w ramionach jak sztaby.

 Wchodziły na nie pantery z ochotą
 orgią pazurów znacząc swe rozkosze,
 i cwany gryzoń wtrącał cztery grosze,
 gdy się pantery zajęły robotą

 polując w stepie szerokiem i długiem.
Już po tej stronie, chodził chłop za pługiem
 w lnianej sukmanie i z lnianymi włosy

 a baby nie miał. Samotny był, bosy
 (żonę miał Pan, co przejeżdżał cugiem)
 albowiem tutaj rosły ale wrzosy.

  mgła

|   za plastikowym oknem pada deszcz
|   bujają się korony
|   bliżej nieokreślonych drzew
(...)
Wiersz mi się nie podoba. Jest za długi i zdaje się nie miałeś na myśli
końca, gdy pisałeś początek.


Wręcz przeciwnie. Najpierw był tylko koniec, to do niego dopisałem
całą resztę.

|   bliżej nieznane światy handlują między sobą
|   kawałkami przyszłości - szukam w niej ciebie,
Genialne dwa wersy, choć nie mnie dociekać o jakie dwa światy chodzi. I tak
są nieznane. Ale dalej wiersz psuje się. Dąży do zakończenia rodem z "Pokoju
z widokiem" - melancholia, nostalgia i deszcz, deszcz, deszcz.


Oj, nie zgadzam się. Deszcz jest tylko na początku.
W zakończeniu deszcz jest tylko zapowiedzią,
jak słowa da capo al fine pod pięciolinią
na ostatniej kartce.
Rzecz jasna trudno jest mi mówić o tym,
co jest między wierszami, bo ja to wiem,
a Ty się tylko (aż ?) domyślasz.

Koło
ratunkowe tworzy zakończenie:
|   i wtedy, gdy zamarły,
|   ze względów, które dalej są bliżej nieznane
Bo nawracając do refrenu "bliżej nieznane" uporczywie (i trafnie)
powtarzanego w całym wierszu - robi taki zakrętas i każe się zastanowić.


Może nie "zastanowić". To tak, jak ugryzienie ratlerka w nogawkę.
Słowa wyprodukowane przez żal, niezbyt udolne, jak karton
od telewizora odbity od powierzchni perły.

Oprócz tego, że wiersz jest za długi, ma jeszcze za dużo słów. To wbrew
pozorom nie to samo.


Jasne, że nie to samo, ale niejasne, że akurat w tym wierszu
i to i tamto. Może tak : mój deszcz spadł z chmury,
ale Ty jesteś suchy. Nie trafiłem w Twoje wspomnienia,
i w Twoje zapotrzebowania.

Nie wspomniałem o temacie wiersza - mgła spowijająca nie tylko widok z okna,
ale i rozrzedzająca percepcję. Podoba mi się. Ale opakowanie... jak perła w


No więc, w tajemnicy przed czytelnikami, którzy jeszcze mojego
wiersza nie znają, temat jest inny inny inny.
Oczywiście mój temat.

pudle od telewizora.


To porównanie mi się podoba, tak, że aż się z nim zgadzam.
A może nawet z telewizorem w perle.

adaś


Daś.

Z podziękowaniem za opinię.

  Nie ma dżdży czy dżdżu?

Dżdżu krople padają i tłuką w me okno
Jęk szklanny, płacz szklanny, a szyby w mgle mokną.

penna
PS. To nie ja, to Staff.


"Tłuką" to hiperbola. Jak dżdżu, to oblizują te szyby.
Stasinek ;)

  Tory kolejowe w Rosji

Znam goscia z Litwy, ktory wogole nie zajarzyl, tylko powaznie spytal:
-A wiesz, o ile sa szersze?
-?
-12 centymetrow.

Telmah


Co nie co przykre.
Trudno miec pretensje do wszytskich "NAOCZNYCH swiadkow" roznych zdarzen
imprez itp. jak rozjechanie na shodach narciarza, wykoapanie krolika
przez psa, czy autentyczny litwin ktory mowi to i to o rosyjkich torach
kolejowych. Nie wiem czy to jest ujete w netykiecie czy nie ale jak juz
ktos KLAMIE to niech to robi perfekcyjnie, bo inaczej to jest zalosne.
Po pierwsze historie o narciarzu  i inyych krolikach opowiadne sa w kilku
wersjach od co najmniej 5 lat. A te cholerne tory kolejowe w krajach po
radzieckich sa O 89 mm SZERSZE.

i podatek [stary jak cholera ale nie widzialem tego tutaj od 2 lat]

Przychpdzi karlica do ginekologa i skarzy sie
- Panie, doktorze strasznie boli mnie srom w czasie deszczu
- No to prosze fotel i zbadamy
Po badaniu mowi
- Prosze pani wszystko w najlepszym porzadku. Nic nie znalazlem
- Ale mnie strasznie boli
- W takim razie prosze przyjsc nastepnym razem gdy bedzie padal deszcz
Jak powiedzial tak sie stalo. Za oknami pada deszcz i ta sama karlica
zgalsza sie do ginekologa z tymi samymi dolegliwosciami. Lekarz wskazuje
fotel. Dlugo oglada, bada, w koncu mowi do pielegniarki
- Kleszcze, nozyce prosze
Cos tam dalej dlubie w koncu do pacjentki
- No prosze wstac ubrac sie wyjsc i zobaczyc czy dalej sa dolegliwosci ?
Kobieta wraca uszczesliwoiona do gabinetu wola
- Nie boli , nie boli , a co pan zronil doktorze ?
- Nic szczegolnego, przycialem cholewki w kaloszach

pozdr.
Willy

  dzień dobry
: Witam bardzo serdecznie pierwszego dnia grudnia :)
: Za oknem pada śnieg :-)

a nieprawda, bo deszcz :))))
czesc imienniczko!

  No i...
... za oknem "pada deszcz, tak juz bylo wczoraj..." (L.P)

PaJacek

  No i...
... za oknem "pada deszcz, tak juz bylo wczoraj..." (L.P)

PaJacek


i zimno jak cholera :-(((

  No i...

| ... za oknem "pada deszcz, tak juz bylo wczoraj..." (L.P)

| i zimno jak cholera :-(((

No to łikend stoi pod znakiem zapytania.......


Weeknd nie stoi tylko sie zbliza... :-))))

  Do domu!

Pewnie zaraz pójdę sobie do domu....
Czy u Was też pada?


gdzie Ty jestes u jasnej cholery? jaki deszcz? ide na papierosa i to
sprawdze bo ja tu widze przez okno piejne sloneczko :D
Agi

  Okna
Witam,
bazując na swoich doświadczeniach z oknami chciałem odradzić korzystanie z
produktów firmy Oknoplus z Krakowa. Do samych okien właściwie nie mam
zastrzeżeń, jednak do montażystów duże. A jeśli producent dobiera sobie
pozostałych montażystów równie trafnie, to nie widzę dla nich długiej
przyszłości.
Umowę podpisałem po pomiarze wymiarów z firmą Proeco z Gliwic, która została
do mnie skierowana przez przedstawiciela Oknoplusa. Firma jak do tej pory
ani razu nie przyjechała w umówionym terminie - ani do pomiaru okien, ani
do montażu, ani do reklamacji.
Okna zostały zamontowane niechlujnie. Żadna z ram nie trzyma idealnie pionu,
jedna czy dwie w ogóle na poziomicy mają oczko sporo wysunięte za
znaczniki. W związku z tym oczywiście okna same się otwierają/zamykają.
Nikt nie uzgadniał ze mną długości parapetów ani nakładek na parapety
wewnętrzne, w związku z czym okna mam mocno zachlapane przy padającym
deszczu (daleko wysunięte parapety), a nakładki wewnętrzne są:
- krzywo ucięte
- bez bocznych elementów wykończeniowych
- za daleko wystające do środka (ze 3-4 cm)
- walące się w jednym z pomieszczeń
- pod skosem/krzywo
Rama okienna od drzwi balkonowych została zamocowana na złej wysokości, w
związku z czym wywietrzniki (?) na dole okna są na równo z murkiem - pewnie
będą zalewane, a góra skrzydła i ramy jest na innej wysokości, niż
pozostała część okien balkonowych.
Dodatkowo robotnicy nie posprzątali wszystkiego po sobie, jedno okno jest
niedokładnie uszczelnione, a w innym wystaje na zewnątrz kijek pozostały po
pionowaniu okna.
Moim zdaniem lista usterek jest całkiem spora. Na moje nieszczęście
podpisałem protokół odbioru, dopiero na drugi dzień znajdując błędy.
Również tego dnia zadzwoniłem z reklamacją - od tego czasu upłynęły już
ponad dwa tygodnie, podczas których byłem właściwie zbywany przez
montażystów (Proeco) kolejnymi terminami przyjazdu. Na 100% (?) mają
przyjechać jutro, ale ja wcale nie czuję się pewniej. W zeszły piątek
dzwoniłem do producenta, obiecali przekazać uwagi i prosili o kontakt po
tygodniu, jakby nic się nie zmieniło, choć właściwie największym ich
zmartwieniem było, czy podpisałem protokół odbioru, problemem z oknami
przejmując się jakby mniej.
Na moje szczęście do tej pory wpłaciłem tylko zaliczkę, ale wcale mnie to
nie cieszy - wolałbym zapłacić całość i mieć okna porządnie zrobione.
Poza tym że poniższy mail pójdzie do firmy Oknoplus, później pewnie i skarga
pisemna, macie jakieś inne propozycje? Żądanie rabatu, innej formy
rekompensaty? Od producenta, czy firmy montażowej?

Pozdrawiam,
Robert

  PROJEKT -do oceny

Dzięki za uwagi.
Macie rację te gotowe projekty są niedopracowane.
Jak już jest jakiś fajny to okazuje się że kotłowni brak.
Dostaje już białej gorączki przy przeglądaniu projektów.
Może macie jakiś ciekawy który nie trzeba przerabiać.
Szukam coś taniego i szybkiego w wykonaniu.
Najlepiej z dwuspadzistym dachem, bez piwnicy, z użytecznym poddaszem, ktore
można poźniej zrobić, na dole mały salon, kuchnia ze spiżarką, dwie
sypialnie, łazienka, kotłownia.


No to uwazaj - mialem takie same problemy jak Ty i wiesz co? Dopiero
architekt zrobil mi to co chcialem. Przegladalem setki gotowych
projektow, ale one jako ze sa projektowane w proznie, mam na mysli
nieznane wymiary, ksztalty i umiejscowienie wzgledem stron swiata
dzialki, w wefekcie nie spelniaja wlasciwie wymagan przyszlego posiadacza.
Mam prawie dokladnie taki projekt jaki ty chcesz miec. Calkowity metraz
netto to 96.5m kw. Przy czym ja nie mam poddasza z wyboru. Wysokosc nad
stropem do jetki dachowej to 1.85m, wiec wlasciwie moze byc tam
poddasze. Oczywiscie moglem sobie zazyczyc zrobienia stricte uzytkowego
poddasza, ale ja nie lubie schodow. Zrobilem tylko antresole dla bajeru.
Zadnych otworow dachowych nie mam, bo uwazam ze przez okna dachowe to
tylko slonce grzeje i deszcz pada. Nie widze plusow takiego rozwiazania
w moim konkretnym przypadku.
Koszt takiego projektu zamknal sie w kwocie ok 40pln/mkw. Budowa pod
Łodzia, architekt z Koluszek - notabene bardzo dobrze mi sie z nim
myslalo nad projektem.
Ogolnie, projekty gotowe sa wg mnie dla niewymagajacych osob, albo
takich ktore nie wiedza czego chca lub nie maja pojecia co w domu
powinno byc. Czesto patrzac na projekty gotowe odnosilem wrazenie, ze
projektant wzial duze mieszkanie z bloku, jeszcze je troche
powiekszyl,przykryl dachem i juz gotowe. A potem sie okazuje ze nie ma
pom. gosp., ani zadnych pomocniczych w zyciu rozwiazan. Albo ze 25% pow.
domu to komunikacja. Jasne, jak sie ma palac 2500mkw to komunikacja
sporo zzera, ale ja wymyslajac dom wiedzialem ze kazdy metr sie liczy.
Ale mam 2 sypialnie 14 i 16 mkw, lazienka 6mkw plus mini
pralnio-graciarnia, kuchnia 10mkw plus mini-spizarnia, 25mkw salon,
10mkw pom.gosp. bedace jednoczesnie kotlownia (wydzielone z budynku)
plus jakis wiatrolap, hall i antresola dodatkowo ok 32mkw. W sumie 96mkw
parter plus antresola. Aha no i strych ok 50mkw i wiata.

Pzdr
MarcinM

  Okna w skosach

mieszkanie i tylko okna połaciwe. Mają wady i zalety ale i tak bardzo je
lubię za światło, za klimat i za to że czasem same się umyją *mocny deszcz,
śnieg. :)
Decyzja należy do ciebie..
pozdrawiam Marcin


| Witam,

| Potrzebuję opinii użytkowników okien ustawionych pod kątem.

Czyli okien połaciowych.

| Chodzi o
| takie okna w dachu, na struchu itd. Jak to jest ze śniegiem - czy nie
| osiada, czy nie wlatuje do chałupy?

Jak dużo napada to leży na oknie, aż stopnieje, sam spadnie, albo mu
pomożesz np. otwierając okno (i przy okazji wsypując do środka śnieg)

| Chcę zamienić mieszkanie na takie, które ma właśnie prawie wszystkie
| okna pod kątem ok. 45 stopni. Osie obrotu są w połowie okna. Czy tam
| da się w ogóle wietrzyć w czasie deszczu? (kuchnia też ma skosy :(
| małżonka jak pitrasi żarcie, to dymi równo).

Ostatnio większość okien połaciowych ma wbudowane nawiewniki które
pozwalają na nawiew bez otwierania okna. Sprawdź jak jest w tym
mieszkaniu.

Jak nie ma nawiewników to możesz trochę uchylić okno (jakiś 1-2cm, klamka
może mieć dwie pozycje blokady) i w czasie deszczu nie powinno kapać
(chyba
że oberwanie chmury).
Ale na "równe dymienie" to może być za mało - wtedy trzeba otworzyć więcej
i deszcz pada do środka.

| Te okna mają jakieś 5 lat, więc są raczej niowoczesne, ale sprzedający
| mieszkanie prawdy przecież nie powie. Dach kryty jakimś gontem
| bitumicznym. Ma ktoś może takie okna? Będę wdzięczny za każdą opinię.

Mam takie 4 okna i bardzo się cieszę, że reszta okien na poddaszu jest
normalna - w ścianie szczytowej dachu dwuspadowego.

Dodatkowo przez takie okna bardziej nagrzewają się pomieszczenia, a trudno
powiesić firanki i zasłony.
Pozostają rolety wewnętrzne i zewnętrzne, niezbyt tanie.

--
Damian


  ocieplenie-ceny

| U mnie będzie to przerwa około miesiąca, a nawet krócej więc chyba nie
| powinno być tragedii.

Chcesz robić cokolwiek na zewnątrz W ZIMIE?!


To zależy co kto rozumie przez zimę. Jeśli temperatura prawie 10 stopni na
plusie to zima to tak :) Mam cichą nadzieję że zimy jako takiej tzn mroźnej
i śnieżnej w tym roku (podobnie jak w poprzednim) nie będzie.

Nie tylko tynkowanie ale i nakładanie kleju trzeba przeprowadzić w
dodatnich temperaturach i przy możliwie małych opadach deszczu/śniegu. Nie
nakładaj siatki i kleju jak jest zimno, wywalisz tylko kasę w błoto.


U nas nie pada, temperatury dodatnie. Sporo osób teraz ociepla z tego co
widać i słychać nawet na grupie... Jak na razie klej szybko twardnieje i
wygląda że jest ok.

| Swoją drogą ile czasu trwa przyklejanie siatki i zaciąganie klejem? Bo
| styropian przyklejali mi dość długo tzn powierzchnie ok. 230m2 (w tym
| sporo
| bo ok. 30% powierzchni przeszklonej) przez tydzień we trzech (po ok. 10h
| dziennie).

Może robili to pierwszy raz? :)


Pierwszy to na pewno nie, bo robili też u sąsiada. Ale sami przyznają że
raczej się tym etapem budowy nie zajmują, a raczej wcześniejszymi.

| Aha, no i jeszcze przy okazji czy u Was okna, drzwi i balkony wliczały
| się
| do powierzchni?

Duże sie nie wliczają, małe sie wliczają :)


To co prawda już trochę za późno na negocjacje, ale może uda się coś
uszczknąć bo tych dużych jest u mnie najwięcej.
Pzdr
Magda

  Spać czy nie spać pod oknem?

Witam,

Jestem właśnie na etapie aranżacji poddasza. Przyjąłem,
że małżeńska sypialnia znajdzie się po wschodniej stronie
i łóżko stać będzie pod oknem dachowym (Fakro FTP-V).

W związku z powyższym mam prośbę do osób, które mają takie
rozwiązanie lub myślały o takim - o podzielenie się uwagami,
czy jest ono dobre.

Sam mam następujące wątpliwości:
1) grzejnik powinien (musi?) być pod oknem; zagłówek łóżka może
   go zakryć - ale czy podrywane ciepłe powietrze nie wytworzy
   podmuchu na twarzy; czy jednak ciepło z grzejnika nie będzie
   promieniować (od strony głowy)?


Spanie z grzejnikiem przy głowie - nie jest to najlepszy sposób. Z
jednej strony suche powietrze, z drugiej np. przy mrozie -15 grzejnik
będzie "ostro" pracował. Nie wplynie to dobrze na Twoje samopoczucie.
2) czy zimą da się wytrzymać przy lekkim rozszczelnieniu okna
   chłód na twarzy - o ile wogóle to uczucie występuje


W/g mnie nie. Mam okna Roto, ale nawet bez rozszczelnienia czuć zimno
z okna, mimo że dodatkowo je uszczelniłem. Niestety żadna szyba nie
jest dobrym izolatorem nawet podwójna, wypełniona argonem itd.
3) czy padający deszcz (hałas) mocno daje się we znaki?


Tak. Decydując się na dachówkę jednym z argumentów było to że blacha
jest głośna , bębni deszcz itd. Niestety największy halas jest od
wlasnie od okna. Mozna sie do tego przyzwyczaic,ale jak w srodku nacy
spadnie gwaltowny deszcz, pobudka murowana.
4) czy zdarza się czasami, nawet przy stosunkowo dobrej
   wentylacji - że skrapla się para i kapie na łóżko?


Ja mam dobrą wentylacje i wilgotnosc ok. 40% . Para owszem skrapla
sie, ale nie kapie. Podejrzewam ze gdybym mial np. 50 % para kapalaby.
Ale majac grzejnik pod oknem problem ten w zasadzie nie powinien
wystapic.
5) czy przydadzą się żaluzje w tym oknie?


Wlasnie zamierzam je kupic. W lato oslonia przed nadmiernym sloncem,w
zimie - mam nadzieje, ze zmniejszy sie choc troche uczucie chlodu z
okna.

Dodam ze lozko mam pod oknem. W lato jest super w zimie, niestety
gorzej. Jezeli masz mozliwosc ustawieniea lozka w innym miejscu to
polecam. Zwlaszcza w zimie.

Być może macie jeszcze inne uwagi - chętnie wysłucham...

Pzdr,
Bam


  Żnin - Przekręt, niestety....

Ta wizja jest straszna, ale czy będzie im się to opłacać ?
Wątpie w to bardzo. Przytoczę na ten temat wypowiedź SKPL:
"W tej chwili operujemy na sześciu liniach i nie jest to żaden
superinteres -
powiedział "Głosowi Pomorza" prezes SKPL Tomasz Strapagiel"


Dokładnie. Ale to powiedział człowiek, który czynnie zajmuje się
wąskotorówkami i wie czym to pachnie.

Jakże odmienne zdanie moga mieć rzeczywiści właściciele kolejek. Wszakże oni
ruchu nie prowadzą i końca z końcem nie wiążą.

A przykładowo ostatni powrotny do NDG ze Stegny po słonecznej letniej
niedzieli naprawdę robi wrażenie. Ludzie wchodzą dosłownie drzwami i oknami
(do letniaka). Zapełnienie ponad 100% wtedy to norma. I wtedy opinia - " Ci
to robią kase na tych pociagach". Oczywiście nie ma tych opiniotwórców wtedy
gdy pada deszcz, albo pod koniec sierpnia czy we wrześniu gdy jeździ się na
zasadzie aby tylko pokryć koszty. No i nie ma ich do października do maja
gdy wogóle się nie jeździ (zarabia) a prace remontowe robić trzeba czy
chociazby pilnowac (zapłacić stróżowi) dobytku aby nie rozkradli.

Na marginesie te ostanie powrotne o których pisałem są super i z tego powodu
gdyż często gęsto wtedy ludziska wracają  znad weekendowego wypadu nad morze
i korek na drodze jest od NDG nawet do Sztutowa (sam widziałem). Pociąg ze
Stegny jedzie rozkładowo 40 min. Samochodem jedzie się wtedy co najmniej
godzinę, ja raz jechałem półtorej (i  to z objazdami bocznymi drogami).
Oczywiście w tym kroku stoją też autobusy i smażą sie w nich ludzie :o).
Choć w ostatnim sezonie mieszkańcy NDG i okolic nauczyli się, że w takie dni
jeździ sie właśnie kolejką i frekwencja w busach jest mniejsza..

 



za oknem wiersze
za oknem deszcz slowa piosenki
Za oknem deszcz pobierz
Za oknem deszcz
Zabawy dla niemowląt
Zabawka Hot Wheels
Za horyzontem ciszy
zaawansowany rak żołądka
za friko pobierz
za darmo ksiazki sensacyjne
Zabawy dla dziewczynek
za granicę na komórkę
za darmo telewizja na zywo telewizja
za granicą Poradnik
Zabawa z bajką Podróże Guliwera
  • acrobat adope
  • doriana boE6kowska
  • cennik robut ziemnych
  • drewniane klocki
  • halka odziez